Clintonowa może zostać prezydentem

Clinton Trump

Musimy poczekać do 20 stycznia na ostateczne rozwiązanie sprawy prezydentury amerykańskiej. Chociaż już 19 grudnia Obama wybierze Kolegium Elektorów, które prześle swoje głosy Kongresowi.

Jeżeli tylko globaliści przekonają elektorów, aby oddali głosy na Clintonową, to ona wygra wybory.

Jak to możliwe?

Pierwsza próba: globaliści liczą głosy

Globaliści namawiają poszczególne stany (województwa) do ponownego przeliczenia głosów. Odbędzie się to w trzech stanach, w których niespodziewanie wygrał Trump: w Wisconsin, w Pensylwanii i w Michigan (29 listopada: po przeliczeniu głosów wygrana Trumpa, zdobył 306 głosów elektorskich, Hillary Clinton – 232).

Mafia Clintonów twierdzi, że rosyjskie służby sfałszowały wyniki wyborów, ponieważ w tych hrabstwach używano maszyn do głosowania. Tam gdzie głosowano za pomocą kart wyborczych, wynik był korzystny dla Clinton.

Druga próba: przekupić elektorów

W Polsce po zebraniu wyników z okręgów wyborczych, wiemy kto został prezydentem.

W USA są jeszcze elektorzy, czyli:

1 – Amerykanie głosują na danego kandydata.

2 – Ogłaszają wyniki, kto potencjalnie wygrał.

3 – Elektorzy podają ostateczne wyniki.

Innymi słowy, wybory w USA mogą być jedną farsą. Ponieważ ostatecznie, to nie wyborcy decydują kto zostanie prezydentem, tylko elektorzy.

Elektor to osoba wybrana do reprezentowania decyzji wyborców. Ma olbrzymią władzę. 

Nawet jeżeli wyborcy oddadzą głosy na Trumpa, to ostatecznie elektorzy mogą zdecydować inaczej. 19 grudnia prześlą wyniki wyborów, w których to Clintonowa wygra w danym stanie.

Nic ani nikt nie zobowiązuje elektora do oddania głosu zgodnie z decyzją ludu. Ostatecznie może zapłacić karę… 1000 dolarów.

Może wygrać Clintonowa

Istnieje taka możliwość, ponieważ cały światek sprzedawczyków nagabuje opinie publiczną, że wybory zostały sfałszowane. Politycy, dziennikarze, eksperci, profesorowie, gwiazdki Hollywood.

Cała ta mafia żąda od elektorów zmiany decyzji, czyli chcą, aby elektorzy zagłosowali inaczej, niż wyborcy.

Do tej pory nie było potrzeby takiej interwencji. W poprzednich wyborach od Johna Kennedy prezydenci byli usłużni globalistom. Bez sprzeciwu działali dla korporacji i systemu bankierskiego. Żaden prezydent od Kennedy nie próbował zawalczyć z bankiem finansjery FED, który trzyma całą gospodarkę w garści.

Na tej podstawie filtrujemy ich usłużność wobec systemu bankierskiego.

Nie do pomyślenia jest, aby za każdego dolara, który FED przeznaczy dla rządu, Amerykanie musieli płacić bankierom odsetki. Dolar jest własnością narodu, a nie garstki banksterki.  Z tą mafią próbował walczyć tylko Kennedy. Inni prezydenci usłużnie służą bankierom.

Oczywiście, nie wiadomo czy Trump nie wejdzie w buty globalistów. Z głównej obietnicy już się wycofuje: 

„Bliska współpracownica prezydenta elekta Donalda Trumpa, Kellyanne Conway, powiedziała we wtorek, że nowa administracja nie postawi byłej sekretarz stanu Hillary Clinton zarzutów karnych, co Trump zapowiadał podczas kampanii wyborczej”LINK.

Jednak dalej jest nadzieja, że to za jego kadencji nastąpi upadek międzynarodowej finansjery, że to Trump świadomie czy nieświadomie przyczyni się do odrzucenia od władzy bankierów.

Trudno uwierzyć, aby Clintonowa mogła wygrać wybory. Jednak Stany Zjednoczone niewiele mają wspólnego z demokracją, dlatego może wygrać totalitaryzm, czyli przekupstwo, grożenie elektorom.

Po to wymyślili zbędny podmiot elektora, aby istniała furtka. Do tej pory 157 elektorów głosowało inaczej, niż społeczeństwo.

Teraz okaże się czy kosztem wywołania rewolucji, oszukają naród amerykański.

Prezydentem zostanie ta osoba, która uzyska większość głosów elektorskich – 270. Elektorów jest 538. 

Zobaczymy czy zwycięży wola narodu czy wola globalistów?

 

Brzoza Robert RobertBrzoza.pl Polski Portal Informacyjny

Formularz z NeTeS



Foto: „The Greater Evil” (CC BY-NC 2.0) by jamesgill3

Zapraszam do komentowania...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *