Wszystkie narządy pobiera się od osoby z bijącym sercem…

dead800

Niesamowity wywiad, który pokazuje, jak lekarze mogą manipulować życiem ludzkim. Medycy w białych fartuchach stają się jedną z najbardziej korupcyjnych profesji świata. Pod przykrywką etosu prawdy, reprezentują interesy światka medycznego, który w wielu aspektach niesie śmierć, zamiast zdrowie.

Wiem, że jest wielu znakomitych lekarzy, ale ci którzy powinni chodzić w czarnych fartuchach, całkowicie zmienili oblicze medycyny. Za srebrniki sprzedają życie człowieka poprzez śmiercionośne szczepionki, leki farmaceutyczne, destrukcyjne metody leczenia.

Pacjenci muszą w końcu zacząć mówić o białych, medycznych, skorumpowanych fartuchach, ponieważ ich perfidność i cwaniactwo porusza się w coraz ciemniejsze zakamarki.

=============================================================

Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Norkowskim OP, autorem książek „Człowiek umiera tylko raz” i „Medycyna na krawędzi” rozmawia Agnieszka Piwar z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

W Polsce od lat dziewięćdziesiątych obowiązuje definicja śmierci oparta na kryteriach mózgowych. Występuje Ojciec jako zdecydowany jej przeciwnik. Dlaczego?

O. Jacek Norkowski: Definicja ta jest przedmiotem mojej krytyki, z powodów etycznych i naukowych uważam ją za całkowicie niesłuszną. Definicja śmierci mózgowej zawarta jest w dokumencie harwardzkim. Jego kryteria sprowadzają się do umożliwiania orzekania śmierci człowieka na tej podstawie, że stwierdzono u niego śpiączkę określoną jako nieodwracalna i w ramach tej śpiączki bezdech oraz brak odruchów nerwowych w obrębie głowy.

W samym raporcie harwardzkim nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia dla uznania stanu śpiączki za stan śmierci człowieka. Jego autorzy podali, jako uzasadnienie dla takiej decyzji to (nie było uzasadnienie od strony medycznej) brak miejsca w szpitalach, i że w przypadku chęci pobrania narządów brak takiej definicji śmierci powodowałby kontrowersje. Zatem do rozwiązania tych kontrowersji wprowadzono nową definicję śmierci.

Potem tylko autorzy dokumentu podali, jak to technicznie wykonać, żeby postępowanie lekarza zmieściło się w ramach obowiązującego prawa. Generalnie nawet nie trzeba zmieniać prawa, ponieważ jeśli uznamy ten stan za śmierć, to on wchodzi w te rubryki prawne, które mówią o śmieci.

Kryterium tzw. śmierci mózgowej po raz pierwszy pojawiło się w 1968 r. Jakie były kulisy powstania tej definicji i kto ją zatwierdził?

– To była stosunkowo nieduża, dwunastoosobowa grupa, powołana po zrobieniu pierwszego przeszczepu dokonanego w 1967 r. przez Christiaana Barnarda w Afryce Południowej. To była taka próba, żeby wykorzystać moment, kiedy cały świat się zachłysnął sukcesem Barnarda – choć był to wątpliwy sukces, gdyż biorca bardzo szybko umarł.

Zatem, żeby Barnard nie poszedł do więzienia, trzeba było wymyślić jakieś uzasadnienie prawne dla tego, co zrobił. Przecież zrobił to niezgodnie w prawem – nie można żyjącemu pacjentowi tak po prostu wyrwać serca z klatki piersiowej. A przynajmniej do niedawna jeszcze było to niemożliwe. Trzeba więc było wymyślić jakąś formułę. Wymyślono zatem formułę „śmieci mózgowej” i nazwano, że to jest zwykła śmierć. Dzięki temu nie potrzeba było zmieniać prawa.

Jeżeli śmierć mózgowa jest jednym ze sposobów umierania, to w takim razie uznajemy, że poza tym, system prawny jest taki, jaki był. Sprowadzało się to do tego, że umożliwia to pobranie narządów od człowieka, którego serce bije, po uznaniu go uprzednio przez odpowiednią komisję za zmarłego.

Jakaś mała grupa ustala między sobą własne „prawo”, umożliwiające legalne wyrwanie serca czy wątroby żyjącemu jeszcze człowiekowi. Tymczasem przeciętny człowiek myśli, że transplantologia jest czymś pozytywnym i kojarzy się jedynie z ratowaniem czyjegoś życia. Czy świat medycyny przyglądał się temu bezkarnie? Gdzie byli etycy? Czy ktoś w ogóle to oprotestował?

– Protestów trochę było. Poznałem osobiście dr. Paula Byrne’a, który jeszcze na początku lat 70-tych zaczął o tym pisać. Publikował artykuły i książki. Potem dołączyli do niego inni, Schewmon, Coimbra, Evans, Potts, Hill, Breul i grupa lekarzy japońskich (Watanabe, Abe, Shinzo, Morioka). Spośród filozofów: Seifert, Spaeman, Beckman. To oczywiście tylko wybrane nazwiska.

W Polsce samotnym walczącym przez cale lata o prawdę na temat chorych w śpiączce i stanie wegetatywnym był prof. Jan Talar. To jest już w tej chwili taki międzynarodowy ruch ludzi, którzy domagają się prawdy na temat śmieci mózgowej. Niemniej jednak, to jest także sprawa mediów. To media powodują, że do ludzi docierają tylko pozytywne informacje na temat transplantacji, transplantologii oraz tego, że kryteria są absolutnie pewne, dobre i ścisłe. Na to odpowiadają ci lekarze, których przed chwilą wymieniłem.

Np. Coimbra mówi, że jeśli zastosujemy te metody, które już medycyna od dość dawna ma, typu: kontrola ciśnienia śródczaszkowego, w tym hipotermia, kraniotomia, zastosowanie suplementacji hormonalnej, oprócz zadbania o ustabilizowanie krążenia u chorego, co zwykle jest robione, jeśli zacznie się leczyć pod tym kątem, to wtedy możemy uzyskać wyleczenia, powrót do normalnego stanu zdrowia – według różnych danych 50-70 proc. – u ludzi, którzy obecnie stają się dawcami na zasadzie kryteriów śmierci mózgowej.

Czy zna Ojciec osobiście jakiś przypadek, kiedy osoba zakwalifikowana do zostania dawcą obudziła się ze śpiączki i odzyskała zdrowie?

Takich przypadków jest dużo, także w Polsce. Osobiście znam Agnieszkę Terlecką, która była już kandydatką do zostania dawcą. Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Terleckiej zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia.

Czy organy autentycznie martwego człowieka w ogóle nadają się do przeszczepu?

Po śmierci człowieka nie można pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą. W Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał. W każdym kraju procedury są inne. W Polsce są bardzo liberalne. W Niemczech natomiast, osobom przeznaczonym do pobrania organów, a więc formalnie martwym, podaje się środki znieczulające.

Po co „oficjalnemu trupowi” środki znieczulające?

Ponieważ może odczuwać on ból. Właściwie prawie nic nie wiemy na temat stanu jego świadomości; człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych. Jednym z nich był Zachariasz Dunlap w Stanach Zjednoczonych, który słyszał jak komisja lekarska orzekała, że on nie żyje. Jest z nim sporo wywiadów w internecie na ten temat, opublikowanych potem jak już wrócił do zdrowia.

Zatem wychodzi na to, że serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi?

Tak. Oni są w śpiączce, sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez 3 miesiące i reagują ma podawane środki lecznicze tak jak każdy inny chory. Mam tu na myśli kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Taki przypadek miał prof. Talar.

Jakie pieniądze kryją się za transplantologią?

W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes. W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro.

A co z biorcą?

Musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. Ściśle biorąc jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu.

Ile wynoszą roczne koszty utrzymania takiej osoby?

Systemy ubezpieczeniowe płacą do kilkudziesięciu tysięcy euro roczne na jednego pacjenta.

Jeśli pomnożymy to przez ilość osób, którym przeszczepiono cudzy organ, i dodamy lata przez które takie leki będą im podawane, to sumują się nam potężne kwoty. Kto robi na tym największy interes?

Producenci i dystrybutorzy tych leków.

Kto za to płaci?

Ten, kto jest ubezpieczycielem, ale często oznacza to sięgnięcie po fundusze budżetowe.

Te wszystkie przerażające dane, które Ojciec przytoczył, z pewnością sprowokują u niejednej osoby pytanie: czy lekarze będą mnie ratować, kiedy ulegnę jakiemuś poważnemu wypadkowi! Czy możemy się jakoś zabezpieczyć przed spisaniem na straty?

Aby nie być potraktowanym jako dawca na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów na stronie Polstransplantu
https://www.poltransplant.org.pl/crs1.html

Formularz należy pobrać i wydrukować, wypełnić i wysłać na wskazany adres. To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny. Chorych w śpiączce należy leczyć (i rodzina zawsze powinna się tego domagać) a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan a potem zabijać podczas pobierania narządów.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: https://kurzastopa.blog.onet.pl

.
. . ekonomia Robert Brzoza

P.S. Zobacz, jak można zarabiać na inwestycjach? – MonitorowanieRynku.pl/inwestor

.

Photo credit: Nick Harris1 / Foter / CC BY-ND

 Darmowe Info na Twojego Maila !

  Wpisz w poniższy formularz swoje imię, e-mail i kliknij przycisk „Uzyskaj Dostęp”, a ja będę wysyłał Ci najświeższe info o kłamstwach historycznych, sprzedawczykach polskich, zakłamanej ekonomii i wiele więcej…

Twoje dane są bezpieczne

5 Responses to “Wszystkie narządy pobiera się od osoby z bijącym sercem…”

  • marco on 3 maja 2015

    KU….TWO!!!!!!!!!

  • Janwid on 31 sierpnia 2016


    …Oczyszczenie…
    Kos’cio’l oczys’cil sie,
    Z zanieczyszczenia teraz kolej
    Na sluz’be, zdrowia i rza,dzicieli
    By oczys’cic’ podobnie sie, chcieli.
    Autor Janwid. January, 22/2015
    —–
    …Sa,dy…

    Sa,dom wspo’lczuc’ nam pozostalo
    Bo wedlug sado’w dokladnie wiemy,
    Z’e us’miercanie powszechnie znane
    Jako pomylki niezamierzone
    Zostaly w sa,dach uzasadnione.

    Uzasadnione na korzys’c’ tego,
    Kto’ry dokonal zejs’cia bliz’niego.

    Metody nowe wypro’bowuja,c
    Jak dorz’na,c bez doz’ynania.
    Bez doz’ynania serce wstrzymuja,c
    I czekac’ na to czy serce ruszy.

    Gdy ruszy wtedy niepostrzez’enie
    S’cisna,c’ podwujnie i ostatecznie.
    Metoda, nowa, skrze,tnie skrywana,
    Bo pod przysie,ga, zawsze skladana,.

    Autor Janwid. Dec. 30/2013
    P.S.
    My o tym nie wiedzielismy.
    We have not known it
    That said, the Nazis during
    the Nuremberg trial.
    Wir haben es nicht gewusst.
    Das heißt, die Nazis während
    des Nürnberger Prozesses.

    —-
    …Purify…
    Church purified
    Itself from pollution.
    Now, it’s the turn of the
    Health services and rulers
    To clean pollution as the solution.
    Author Mr.Jan Tarwid. January, 22/2015
    —-
    …Orchards…

    Thanking orchards is what’s left for us
    Because from orchards we know exactly
    That giving death is as famous
    As unintentional mistakes
    Were in orchards justified.

    Justified for the benefit of those
    Who descended upon their neighbor.

    New methods proving
    How to slaughter without the slaughter.
    Without slaughtering, pausing the heart
    And waiting if the heart will start again.

    Starting to beat,
    Then moving imperceptibly
    Squeezing doubly and finally.
    By new method carefully hidden
    And always under oath provided.

    Author Janwid. Dec. 30/2013
    P.S.
    We have not known it
    That said, the Nazis during
    the Nuremberg trial.
    Wir haben es nicht gewusst.
    Das heißt, die Nazis während
    des Nürnberger Prozesses.

    ///

  • bea on 31 sierpnia 2016

    kures.wo !!! to za malo powiedziane, te gnoje, zwyrodnialce ktore nie widza krzywdy ludzkiej tylko kase powinny gnic w pierdlu ! Takie scierwa nazywamy lekarzami

  • Marta on 3 lipca 2017

    Boże mój 11 miesięczny synek leży na ojomie.Przez nieszczęśliwy wypadek porażenie prądem.Lekarze nie zrobili żadnego badania głowy twierdząc że był za duży obrzęk mózgu po 12 dniach czyli dziś zrobili Mu tomografię i stwierdzili śmierć mózgu.Będzie miał jeszcze 1 badanie i odrau próby odłączania od respiratora.Proszę was czy już nic się nie da zrobić????gdzie mam się zgłosić.Mój Synek był zdrowiutki!!!czy lekarze zrobili wszystko??/Błagam o pomoc.Zrozpaczona mamusia

  • Robert on 3 lipca 2017

    Przykra sprawa Marto…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *