Dlaczego PiS dalej kłamie w śledztwie smoleńskim?

smoleńsk katastrofa

Kanibalizacja śledztwa smoleńskiego trwa w najlepsze. Każdy ma swoją prawdę. Według rządów PO jedyną prawdą była ta przekazywana drogą rosyjską. Według rządów PiS jedyną prawdą są wybuchy w lecącym samolocie.

A co z innymi poszlakami, hipotezami, które nigdy nie zostały obalone?

Mit wybuchu smoleńskiego

Zostawmy hipotezy PO mówiące o jedynej, moskiewskiej prawdzie. Chyba nikt, nawet oponent nie wierzy w te bzdury. Są jeszcze potakiwacze, klakierzy, papugi, którzy zakłapczą smoleńską propagandą. Jednak tyle popełniono błędów, zaniedbań, celowych działań, że tylko nieogarnięta, mocno sparaliżowana umysłowo osoba potwierdzi wersje putinowko-tuskową.

Co złego jest w wersji Macierewicza?

Jednostronność, ślepota, cynizm, kpienie z inteligencji Polaków.

Skoro przyszła nowa ekipa, która szczyci się uczciwością, to w kluczowym dla nich śledztwie powinni wykazać więcej szacunku dla prawdy. Jak można dokonywać wyroków, skoro nie zbadano wszystkich poszlak i oficjalnie nie podano do publicznej wiadomości dowodów na ich nieprawdę?

Dlaczego do tej pory nie zbadano kwestii wylotu samolotu z Warszawy?

Nie istnieją przekonywujące dowody z lotniska warszawskiego. Nie wiemy czy samolot miał pasażerów, czy ktokolwiek wsiadł do niego?

Druga sprawa to słynne zdjęcia satelitarne prof. Cieszewskiego. Okazuje się, że profesor dotarł do zdjęć satelitarnych, w których przed katastrofą smoleńską widać „śnieg” w miejscach rozbicia samolotu. W tym czasie nie było opadów śniegu. Jeżeli nałożymy zdjęcie ze „śniegiem” na zdjęcie z rozbitym samolotem, to „śnieg” przykrywa duże fragmenty samolotu. Istnieje przypuszczenie, że wrak samolotu mógł być „przygotowany” przed katastrofą i przykryty płachtą.

Dlaczego tego faktu dokładnie nie zbadał pan Macierewicz?

Jeżeli są to bzdury, to należy podać dowody i obalić tę hipotezę.

Zarówno pan Macierewicz, jak i pan Kaczyński milczą w tej sprawie.

Kwestia wybuchu na pokładzie samolotu jest ważna, mogło do niego dojść, jednak siłowe trzymanie się tej wersji jest kolejnym wykolejeniem prawdy. Najpierw trzeba obalić wszystkie inne hipotezy, aby ukierunkować się w jedną, jedyną wersje.

Sposób przeprowadzania śledztwa przez pana Macierewicza jest eutanazją prawdy.

Co z tego, że powstaną nowe komisje śledcze, skoro zespół Macierewicza nadał kierunek podążania jedyną ścieżką smoleńską?

Kto zrobił Smoleńsk?

W 2013 roku napisałem raport „Polska Sprawa„. Wysunąłem podstawowy wniosek, który do dzisiaj jest aktualny: 

„Rolą PO i Putina było zacieranie śladów. Akcję przeprowadziły służby co najmniej trzech krajów.

Sam(a) pomyśl.

Dzisiaj toczy się walka „na śmierć i życie” pomiędzy Rosją, a USA. Dlaczego USA nie wyciągnie dowodów i nie obwini tragedią Putina?

Jedno jest pewne.

Zbrodnia w Smoleńsku pokazała nam, toczącą się prawdziwą walkę o przywództwo światowe. Z tego wynika, że Polska nie jest doszczętnie przesiąknięta ludźmi agentury. Skoro w mediach dopuszcza się debaty mówiące o zamachu w Smoleńsku, to znaczy, że mamy duże szanse obudzić się z długiego snu. W USA żadna inna prawda oprócz zamachu terrorystów, nie ma prawa pojawić się w telewizjach w związku z jakimkolwiek zamachem.

Sen, w który zapadli Polacy powoduje, że dopuszczamy do władzy ludzi, rozpowszechniających kłamstwa: historyczne, polityczne, medyczne i ekonomiczne”.

Czy kiedyś poznamy prawdę o Smoleńsku?

Kiedy będzie trwał pokój pomiędzy mocarstwami, to nigdy nie poznamy prawdy o zbrodni smoleńskiej. Jedyna możliwość pojawi się, kiedy upadające, upokorzone, zbankrutowane mocarstwo zostanie zmuszone do wyciągnięcia karty smoleńskiej.

Do tego czasu, będzie trwał spektakl, cyrk, manipulacja społeczeństwem. Coś pokażą, nie dopowiedzą, aż w końcu udowodnią wybuchy na pokładzie samolotu. 

„Dlatego uważam, że PiS dostał zakaz pewnych ruchów. Mogą się obracać wokół określonej osi, przerzucać winę na Rosję. Ale też nie za mocno, bo Putin zna prawdę” – raport „Polska Sprawa”.

Proszę przeanalizować poniższe dowody matactwa przy śledztwie smoleńskim:

www.tvp.info

www.polskieradio.pl

 

Brzoza Robert RobertBrzoza.pl Polski Portal Informacyjny

Formularz z NeTeS



Photo credit: Trevor Butcher – Artist via Foter.com / CC BY

Przeczytaj koniecznie:

21 Responses to “Dlaczego PiS dalej kłamie w śledztwie smoleńskim?”

  • Stefan on 11 kwietnia 2016

    Przecież prawda jest tylko jedna: Kaczor nr 1 kazał Kaczorowi nr 2 lądować za wszelką cenę, bo przecież gdyby lądował gdzie indziej i musiał dojeżdżać starą wołgą do lasu, toby wizerunek medialny Kaczora szlag trafił. Więc Kaczor nr 2 mówi do Generała nr 1 żeby ten powiedział załodze, że mają lądować, bo jak nie to wpie…ol. Więc załoga z lufą na skroni zaczęła lądować. Tylko że byli w takim stresie, że patrzyli nie na te wskaźniki co trzeba, i nie słyszeli automatycznej sekretarki jak trajkotała bez przerwy terrain ahead, pull up! Więc wylądowali. A pozostałe sprawy, jak pijani rosyjscy kontrolerzy ruchu, czy załoga samolotu wybrana z łapanki albo inne sprawy organizacyjne, to już jest inna, mało istotna kwestia.

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej 10 kwietnia 2010.
    Próba rekonstrukcji.

    Porwania i likwidacje Członków Delegacji, sygnał akcji w Polsce godz. 22.00, piątek 9 kwietnia 2010.

    Jak doszło do porwania i zabicia 96 osób delegacji? W jaki sposób przeprowadzono masakrę ich ciał?

    Formalnym sygnałem akcji, ZAMACHU – początku lub zakończenia określonych działań był komunikat o zagrożeniu terrorystycznym wymierzonym w samolot EU (należący do któregoś z krajów europejskich). Komunikat ten został ogłoszony w Polsce o godzinie 22.00 w piątek 9 kwietnia 2010. Godzina ta jest osią pewnych wydarzeń o założeniowo przyjętym zakresie:
    Od momentu zbiórki, na dworcu kolejowym w Warszawie o godzinie 10.00 tegoż dnia, tej części delegacji, która jechała do Smoleńska pociągiem.
    Do poranka dnia następnego, kiedy to ogłoszono fakt zajścia katastrofy lotniczej w Smoleńsku – to jest całe 24 godziny.
    Przy czym sam dworzec kolejowy w Warszawie jest tu w tych rozważanych bardzo ważny, jako miejsce przebiegu zamachu. Bo już w piątek o godz. 10-12 można było tam zatrzymać osoby z listy śmierci i przekwalifikować je na pasażerów Tupolewa. Lub odwrotnie, osoby z listy pasażerów Tupolewa umieścić w pociągu. Nie musiał to być ten sam pociąg, którym do Smoleńska pojechała większość delegacji. Mógł to być tylko osobny luźny wagon lub jakiś skład, który „miał być dołączony do całości” lub pojechał do Smoleńska.
    Tak licząc można przyjąć to, że zamachowcy mieli dla siebie dobę na wyłapanie ofiar, które mogły znajdować się w:
    – mieszkaniach,
    – biurach,
    – podczas podroży środkami lokomocji, czy na dworcu w Warszawie wśród innych członków delegacji do Smoleńska, którzy tam jechali pociągiem, etc. Ta 24 godzinna oś czasowa dawała warunki do:
    Zatrzymań ofiar, które odbywały się pod pretekstem ochrony delegacji – jako całości -przed atakiem terrorystycznym.
    Dokonania przeglądu sytuacji i oceny stopnia powodzenia planu, a zatem podjęcia decyzji o likwidacji porwanych lub ich wypuszczeniu.
    Fragmentacji (zmasakrowania) ciał zamordowanych.
    Samo formalne ogłoszenie alarmu antyterrorystycznego o godzinie 22.00 było poprzedzone wcześniejszymi nieoficjalnymi informacjami o zagrożeniu, a atmosfera stanu napięcia była spotęgowana różnymi problemami zbliżonej natury, które pojawiły się na parę dni wcześniej,
    a okazały się fałszywym alarmem, lub podobnymi zdarzeniami.
    Samo posłużenie się ogłoszeniem stanu zagrożenia terrorystycznego było wygodnym zabezpieczeniem odwrotu dla zamachowców w przypadku ewentualnego niepowodzenia akcji jako całości.
    Zamachowcy zatrzymując swe ofiary czynili to na rozkaz zwierzchników. Ci zaś z kolei przerażeni groźbą ataku terrorystycznego wydali rozkazy, których głównym celem było zapewnienie bezpieczeństwa tak Prezydenta, delegacji jako całości czy delegata w szczególności. Mieli dobre intencje.
    Wsadzenie wszystkich do wirtualnego tupolewa po to, aby dokonać w nim wirtualnej katastrofy, a dopiero w Smolensku podrzucić autentyczne trupy członków delegacji, tego nikt by nie wykombinował jako opcji rzeczywistego zamachu na życie tylu ludzi,ani tym bardziej nie udowodnił w sądzie.
    Nawet siłowe zatrzymywanie generałów, mogło być jakoś wytłumaczone – dobrem samych generałów – o ile właśnie akcja miała być przerwana i odwołana. Jakiś generał został
    obezwładniony przez swych oficerów, ale tylko dlatego, że taki były rozkaz antyterrorystyczny. Alarm okazał się fałszywy i generała wypuszczono, czy można mieć do
    kogoś pretensje o to, że ktoś jest gorliwy w wykonywaniu rozkazów?
    Tak więc fałszywy(???) alarm antyterrorystyczny spowodował środki konieczności, jakie musiano podjąć w stosunku do członków delegacji. Te środki konieczności przez bardzo wiele godzin akcji porywania i więzienia delegatów miały pozory działań legalnych. Sprawcy
    mogli wypuścić porwanych i nie można było zamachowcom niczego udowodnić, poza tym, że lubią bawić się w wojsko. A co najwyżej, dawało jakieś mało poważne perturbacje wkarierach. Możliwość powołania się na zagrożenie terrorystyczne – jako usprawiedliwienie
    środków – było to bardzo ważnym atutem natury psychologicznej, który obniżał próg decyzyjny ułatwiający zgodę na udział w akcji u osób i instytucji, które przezornie
    analizowały sytuację na okoliczność konsekwencji większego niepowodzenia.
    W ramach tego właśnie obniżonego progu podejmowania decyzji, ofiary nie musiały być deklarowane – wobec wielu uczestniczących w zamachu – jako do „zamordowania”, a jedynie do porwania i wywiezienia w odludne miejsce. Zamachowcy sami byli przedmiotem manipulacji – bo tak jest najczęściej.
    Aby móc kontynuować dalej, należy zapytać: kto lub co było celem zamachu?
    Otóż Prezydent Kaczyński głównym celem zamachu nie był.
    Celem zamachu było szybkie i jednoczesne usunięcie ze struktur państwa osób lub grup osób, które były niewygodne dla planowanych zmian w Polsce. Stołki osób niewygodnych zostały zapotrzebowane dla innych, a to w trybie pilnym. Stąd zbiorowa śmierć w „katastrofie”.
    Zamach warszawski, był dalszą częścią zamachu na samolot CASA w Mirosławcu,
    https://zamach.eu/110416/Untitled_1.htm,
    jakąś bardzo mocno nakręcona spiralą Okrągłego Stołu z Magdalenki.
    Skazanych do likwidacji możemy podzielić na dwie grupy
    – wojsko,
    – finanse państwa.
    I cel – likwidacje – osiągnięto w stu procentach: osoby będące problemem zostały usunięte. Polska nie ma już armii, a jej resztka został zdestabilizowana. Wolne miejsca na samej górze zostały uzupełnione, a i dodatkowo – co może najważniejsze – uruchomiły lawinę roszad na
    niższych szczeblach, które to szerokie zmiany całkowicie umykają Polakom spod kontroli.
    Podobnie stało się z ze strukturami zarządzającymi polskim finansami. Kiedy zmiany te przyniosą swe namacalne skutki, będzie za późno na cokolwiek.
    Wrócimy jednak do przebiegu wydarzeń. Główny cel uderzenia to jedno, a środki czy krokipodjęte ku temu celowi to drugie.
    Jednak w logistyce porwania to Prezydent był kluczową osobą. To trzeba zrozumieć i zapamiętać. L.Kaczyński został użyty jako przynęta do rzekomego zgromadzenia
    (zgrupowania) tych osób w jednym miejscu, celem rzekomego lotu, który nie miał miejsca.
    Zgromadzenia delegacji na lotnisku, które nie miało miejsca, bo nikt tam nie dotarł.
    Zgromadzanie to – zgrupowanie – miało jedynie wymiar medialny. Ofiary nigdzie nie zgromadziły się razem, a tym bardziej nie ma mowy o wspólnym wsiadaniu do samolotu. Jak już napisano wyżej, ofiary zostały wyłapane indywidualnie, w okolicach swych domów lub miejsc pracy, po weryfikacji możliwości powodzenia planu gładko zamordowane i partiami wysłane do Moskwy.
    O żadnym spotkaniu (zbiórce) na Okęciu, w terminalu nie ma mowy. Powiedzmy więcej, część ofiar sama zgłosiła się prosto w ręce swych oprawców, a to na długo przed planowanym odlotem z Okęcia.
    Czy te słowa to fikcja, chora fantazja?
    Kluczem do tego manewru był właśnie Prezydent, bo to osoba Prezydenta dawała wszelkie atrybuty lotu do Smoleńska, który miał zgrupować w jednym miejscu wszystkich skazanychdo usunięcia. To dzięki niemu – medialnemu spotkaniu w samolocie – można było
    usprawiedliwić śmierć wszystkich w zbiorowej katastrofie, też w pełni medialnej.
    Były do wyboru trzy metody porwania osób delegacji:
    – łapać wszystkich – łącznie z Prezydentem – równocześnie, „jak się dało”,
    – łapać najpierw szeregowych,
    – łapać najpierw Prezydenta.
    Wybrano tę ostatnią metodę, jako najbardziej logiczną, bo chronologiczną i hierarchiczną.
    Ostatni wariant miał tę zaletę, że jakieś częściowe niepowodzenie w polowaniu na poszczególnych członków, nie przekreślało akcji jako całości. Podczas kiedy błąd w
    polowaniu na Kaczyńskiego musiałby doprowadzić do odwołania akcji jako całości. Bo samolot bez Prezydenta nie miał uzasadnienia na lot do Katynia. Gospodarzem lotu był Prezydent, a nie delegacja, to on musiał tam być i to był warunek niezbędny do lotu.
    Z tego powodu właśnie trzeba było najpierw „zabezpieczyć” kontrolę nad Kaczyńskim a potem zająć się resztą. Nigdy odwrotnie.
    Prezydent musiał być (zabezpieczony) już w piątek i to było gwarancją na to, że „główna osoba” „poleci” do Smoleńska, to zezwalało na dalsze podjęcie akcji przejęcia innych osób i
    to nawet za pomocą środków drastycznych, bo środek ciężkość zamachu jako całości zaczął przesuwać się w kierunku celu. Dzięki takiej kombinacji można było wybierać członków delegacji tak jakby siecią, a nie wędką, bo było znacznie więcej czasu do działań.
    Prezydent niekoniecznie był zamordowany natychmiast. W/w wymieniony komunikat antyterrorystyczny, zanim dotarł do ogółu o godz. 22.00, był poufnie przekazany urzędnikom prezydenckim, a to celem zapodania tej informacji otoczeniu. Zagrożenie terrorystyczne usprawiedliwiło niekonwencjonalne podejście do przygotowań ostatnich godzin przed odlotem. W Pałacu „poufnie” przekazano informacje o niebezpieczeństwie, był to szept teatralny. To usprawiedliwiło powstanie sytuacji nietypowych, np. pozostawanie Prezydenta poza Polską, bo jego samolot mógł być właśnie namierzony. Stasiak zadzwonił do Prezydenta będącego „na Litwie” i powiadomił go o niebezpieczeństwie. Powiedział, że wszystko trzeba trzymać w dyskrecji do chwili, aż sprawa „rozejdzie się po kościach”. Kiedy już ktoś z Pałacu przez resztę dnia nie mógł porozumieć się z Prezydentem, to było to jedynie rezultatem zarządzeń Stasiaka, czyli wszystko się zgadzało.
    Stasiak i delegacja jadą do Smoleńska, ale będą pewne zmiany. Informacja o zagrożeniu – pocztą pantoflową – szybko rozeszła się poufnie wśród osób wysoko postawianych także poza Pałacem. Nadzwyczajne środki przygotowawcze, których nikt nie rozumiał, ale usprawiedliwiał, zostały łatwo użyte do porwania ofiar.
    Na dobry czas przed godziną 22.00 skontaktowano się z ofiarami – tymi, których jeszcze nie ujęto – informując je wstępnie o alarmie. Proszono o zachowanie tej informacji w ścisłej tajemnicy. Osoby, które będą lecieć z prezydentem zostały więc wezwane do wyłączenia telefonów komórkowych po to, aby ew. terroryści stracili wszelki trop, bo telefony bez baterii nie mogą być skanowane przez szpiegów. Sprawa nie jest pewna i nie trzeba wywoływać
    paniki, nie informować o tym własnych bliskich – aby zaoszczędzić im nerwów. Najlepiej JUŻ wyłączyć telefon, a i baterie wyjąć, zaś oficer dyżurny JUŻ podsyła delegatowi specjalny samochód, który podwiezie delegata na miejsce lub do innego hotelu, skąd wszyscy bezpiecznie pojada dalej. W ten sposób ofiary te przygotowano psychicznie na niezbędne środki bezpieczeństwa, które były ich śmiertelną pułapką.
    Jak nadmieniono, nie jest wykluczone i to, że część osób z listy Tupolewa została poproszona o zrezygnowanie z lotu, a wzięcie pociągu, to jednak w tajemnicy, bo sprawa jest delikatna.
    Wszyscy chętnie się zgodzili, bo Polacy są ofiarni. Był to bardzo dobry chwyt, szczególnie w stosunku do tych delegatów, którzy przebywali w hotelach i nie było wokół nich osób bliskich.
    Osoby te – bez świadków – oddawały się w ręce zamachowców, oficer dyżurny pomógł wyłączyć telefon komórkowy, wyjąć baterie, potem wsiadano do samochodu i ślad się urywał.
    Tak toczący się zamach polegający na zbieraniu delegatów był przez wiele godzin w stanie hibernacji, a zachowywał maskę legalnych zabezpieczeń antyterrorystycznych. Przełomem musiała być godzina 22.00.
    Był to sygnał zamachowców lub dla zamachowców. Co jest bardzo łatwo zauważalne, wszystkie wielkie media w Polsce informacje te usunęły ze swych archiwów i Google
    znajduje jedynie link do strony, której nie ma.
    https://gazetawarszawska.com/2012/03/07/manfred-adler-wolnomularstwo-a-watykan/
    Należy przyjąć to, że właśnie godzina 22.00 przekształciła ochronę antyterrorystyczną w stan autentycznego zamachu. I to w związku z tą godziną rozpoczęła się faza „bez odwrotu”.
    Nie wiemy tego, jak uśmiercono wszystkich członków delegacji. Wiemy jednak to, że niektóre z tych osób nie nosiły jakichkolwiek znaków uszkodzeń zewnętrznych ciała, co oznacza, ze zostały pozbawiane życia za pomocą broni chemiczno-biologicznej. Biorąc zaś pod uwagę dużą liczbę uśmierceń musiał to być środek mało drastyczny – mamy na myśli: dla samych oprawców. Taki, który zacierał rozpoznawalność czynu. Przypuszczalnie był to gaz bojowy, który usypiał ofiary. A których później nie obudzono, bo (tak to powinno być) jedna ekipa była od usypiania, a druga do budzenia, a inna do czegoś innego, etc. W ten sposób rozmywa się odpowiedzialność moralna, co mogło mieć znaczenie i wówczas było wkalkulowane.
    Nie jest bez kozery krótkie wtrącenie opisu zasad metod skrytobójstw, jakie stosowało UB lat 70/80. Otóż była wypracowana pewna zasada, kanon; oficer nie miał prawa osobiście wchodzić w kontakt z ofiarą, w sensie wykonywania na niej wyroku.
    Obowiązywała surowa zasada zakazu bezpośredniości. Człowiek skazany na zakatowanie przez nieznanych sprawców nigdy nie był uderzony przez milicjantów prowadzących sprawę.
    Do zadania takiego wybierano innego oficera, ten zaś wprowadzony w zagadnienie dobierał oprawców. Oprawcami byli najczęściej kryminaliści, a także – bardzo często – sportowcy różnych mało znanych klubów sportowych, lub sportowi emeryci uzależnieni od drobnych
    datków. Byli to bokserzy, karatecy lub podobne. Ludzie, którzy byli wyćwiczeni w uderzeniu innych. Oprawcy ci byli dość dobrze zaznajomieni z tym drugim oficerem, a nie pierwszym (!) pili razem wódkę, dostawali środki na budowy mięśni i podobne. Było ważne, aby osoby te
    były ustawione na kontrolowany wpływ środków psychotropowych. Było to potrzebne, bo taki oprawca spreparowany środkami psychotropowymi, był wcześniej wielokrotnie tresowany przez tegoż właśnie oficera. Podchodząc do konkretnego zadania zachowywał jak dobrze wytresowany wściekły pies, który bezlitośnie szarpie swą ofiarę, ale na głos gwizdka wraca do swego pana bez cienia protestu. Oficer numer dwa stał często o kilka metrów od mordowanej ofiary, we właściwym momencie podawał komendę „dość” i nakazywał bandycie
    uciekać do domu. Sam zaś czekał aż przyjdzie inny oficer nr 3, który z go zmieniał i to ten kolejny zmiennik, z daleka obserwował przebieg wypadków; radiowóz, pogotowie, jacyś świadkowie. Baczono, aby ofiara faktycznie zmarła – to łącznie z kontrolą pierwszej pomocy, gdzie ofiary takie dobija się w karetce lub na izbie przyjęć – a sprawcy pozostali nieznani.
    Zamachowcy warszawscy, nawet o ile (na tym poziomie logistycznym ) mieli zagranicznych szefów, to te „krajowe” problemy z mordem na delegacji katyńskiej rozwiązywali w podobny sposób. Takich właśnie ludzi, „kandydatów na nieznanych sprawców” musiano użyć do mordu na członkach delegacji. Byli to dawni sportowcy, ew. bywalcy siłowni, najchętniej samotni etc. Bo oni również zostali skazani na likwidację, a 96 osób ofiar smoleńskich, to
    jedynie „wierzchołek góry lodowej” tej „logistyki smoleńskiej”.
    Masakrowanie ciał ludzkich nie jest zajęciem codziennym i trudno do takiego zadania użyć sprawdzonych specjalistów, bo jest to problem organizacyjny. Musiano postanowić, że rolę zaćpanych psychopatów – z pasją kopiących swe leżące ofiary – spełnią urządzenia
    przemysłowe – maszyny.
    Obecnie jest już znana i stosowana technika spalania ludzkich ciał celem produkowania ciepła do kaloryferów. Techniki do rozszarpywania ludzkich ciał jeszcze nie ma, bo tłuszczu ludzkiego jeszcze się nie wykorzystuje do produkcji np. mydła, trzeba było więc rozejrzeć się
    wkoło odnoście rozwiązań z innych branż.
    Taka branżą, która ma do tego niezbędne usprzętowienie, są typowe zakłady do utylizacji padłych zwierząt. Urządzenia te, to linia do podawania i rozdrabniania padliny. Linia taka składa się głównie z taśmociągu szerokości do 2 metrów oraz leja, pod którym obraca się
    ( młyn, rozrywarka), te są zbudowane jako dwa przeciwbieżnie walce wyposażone w noże do szarpania materiału biologicznego. Materiał biologiczny przechodzi przez taką wielką wyżymaczkę z kolczasto- nożowymi wałami i tak jest rozdrabniany. Rozstaw walów jest
    regulowany, po to, aby regulować stan rozdrobienia materiału.
    Zachodzi bardzo poważne przypuszczenie, że zmasakrowanie ciał ofiar zamachu warszawskiego odbyło się właśnie w takim miejscu. A oto przesłanki:
    1. Wszystkie przedmioty osobiste były dotknięte odorem paliwa lotniczego.
    2. Przedmioty osobiste ofiar, które były noszone np. w wewnętrznej kieszeni marynarki były nieuszkodzone, podczas kiedy ciało ofiary zmasakrowane.
    3. Mundury generalicji były pozbawione guzików, pagonów etc.
    4. Mundur admirała miał zniszczenia, które są trudne do wyobrażenia sobie, jako powstałe w katastrofie lotniczej.
    5. Ciała wielu ofiar były nagie.
    Czytający ten tekst musi wyobrazić sobie miejsce utylizacji padliny jako halę przemysłową zamkniętą, w której leżą stosy padliny czekające na rozdrobnienie, lub już rozdrobnionej, a czekające na przetop w tłuszcz przemysłowy. W pomieszczeniu tym, a nawet, na wiele
    metrów wokół, panuje potworny fetor. Fetor jest nie do zniesienia dla osoby, która ma rzadko do czynienia z takim środowiskiem. Już przy bramie, osoba nieprzywykła dostaje silnych i gwałtownych odruchów wymiotnych, to w takim stopniu, że człowiekowi trudno jest ustać na dwóch nogach.
    Otóż fetor ten bardzo szybko przenika wszelkiego rodzaju przedmioty, a likwidacje tej woni jest trudna do usunięcia – nawet gładka blacha śmierdzi i nadaje się tylko do wyrzucenia. Aby tę woń zabić zastosowano najprostszy możliwy środek dezodorujący, jakim było właśnie
    paliwo lotnicze, którego obecność agresywnego zapachu – przytłumiającego inne – można było naturalnie i prosto uzasadnić.
    Spiszmy jednak po kolei to, co tam w takiej hali mogło zajść.
    1.Ciała zabitych wyglądajcie tak „jakby spały” przywieziono do zakładu utylizacji
    2. Sportowcy, którzy są siłą roboczą, pod kontrolą oficerów wnoszą ciała. Sportowcy są pod wpływem narkotyków i pewne rzeczy trzeba czynić w specjalny sposób.
    Równocześnie prawie wszyscy dostają torsji i powstaje chaos.
    3. Oficer, który jest „techniczny” włącza maszyny, sportowcy kładą pierwsze zwłoki na taśmociąg. Przepuszcza się pierwsze ciało przez młyny.
    Okazuje się, że:
    – młyny źle tną ubrane ciało, bo własności mechaniczne materiałów tekstylnych są zupełnie inne niż tkanki ludzkiej.
    – części garderoby wplątują się w części obrotowe maszyny i jest kłopot z ich wyjęciem – ściągnięciem z noży na wałach.
    – jeżeli jest to ciało generała ubranego w mundur to zauważano, że maszyna złapała pagony i pourywała guziki, które powpadały na dół i błyszczą się gdzieś w jakiś czeluściach otchłani leja czy zbiornika pod wałami i pod młynem. Trzeba to wydobyć, bo pracownicy utylizacji,
    którzy przyjdą do pracy w poniedziałek zdziwią się, kiedy zobaczą pagony lub ordery wśród ochłapów padłych krów, psów i kotów, a kto wie, zaczną się grzebać dalej i znajdą ochłap pochodzenia ludzkiego.
    Trzeba to wyciągać. Mordercy razem ze sportowcami wymiotują, przeklinają i robią racjonalizację: ciała rozebrać, guziki i pagony oraz podobne trzeba poucinać. Chaos, nie widomo co zrobić ubraniami, czy puszczać obok ciał, czy osobo , czy wcale.
    4. Mielone jest drugie lub dalsze w kolejności ciało:
    Zauważa się, że i to nie idzie to tak jak trzeba, miazga nie wygląda dobrze – na katastrofę. Dodatkowo, maszyny stają się, w widoczny i łatwo zauważalny sposób, obłożone fragmentami ludzkich szczątków, które trzeba na bieżąco sprzątać. Ludzkie jelita okręcone wokół wałów młyna zaczynają coraz bardziej przerażać, mundur admirała kreci się wokół wałów i też nie można go łatwo ściągać. Tak sportowcy jak i oficerowie muszą coraz częściej przerywać pracę i wychodzić na świeże powietrze. Któryś z przemyślnych oficerów domyślał się już wcześniej problemów i przezornie wywiedział się, że w takim wypadku, smród i straszny widok najlepiej jest stępić wódką. Ma parę butelek, zaczynają podpijać, jest może trochej lepiej, ale za to zaczynają być nieco podpici, też źle. Nawet w oczach tych wariatów to wszystko zaczyna wyglądać jak horror albo już jak bramy piekieł.
    5. Dowodzący podejmuje decyzje o tym, że masakra ciał musi być przerwana, nakazuje sportowcom sprzątnie, a potem rozkazuje kłaść rozebrane już ciała w szeregu i masakrować je ręcznie, drągami lub łomami, które w takiej hali łatwo znaleźć. To też nie wychodzi, albo nawet jest jeszcze gorzej niż z młynami, prawdopodobnie nawet
    pijani sportowcy zaczynają się buntować.. Mogło się okazać, ze niektóre ofiary nie zostały uśpione do końca i zaczynają ożywać. Możliwe, że następuje rejterada.
    6. Ciała te, nieobrobione, potłuczone ręcznie, czy miazga ludzkich zwłok, są zapakowane do transportu do Moskwy i tam wysłane.
    Możliwe, że niektóre dostarczono do Smoleńska.
    Możliwe, że ciała niektórych ofiar – całe „grupy” – nie zostały wysłane do Rosji bo w Moskwie wielu ciał nie znaleziono, a posłużono się jedynie „kodem genetycznym”, który wcześniej pobrano od rodzin ofiar.

    Resume

    Problem emocjonalny związany z odpowiedzią na pytanie: co zrobiono z ciałami…? Jest tak silny, że może – u wielu – waży on znacząco na całej ocenie zdarzeń zwanych „katastrofą smoleńską”.
    Ludzie już chętniej zgodzą się z kłamstwami o katastrofie, aby tylko nie musieli myśleć o tym, jak te osoby zginęły i jak potraktowano ich ciała.
    Jednakże odpowiedzi na te i podobne pytania muszą być udzielone, bo fikcja katastrofy smoleńskiej jest bezsporna, a co wielokrotnie wyłożyliśmy na https://zamach.eu/. Jest
    bezsporne to, że zauważone formy obrażenia ciała lub zupełny brak tych obrażeń u zabitych, są zjawiskiem całkowicie sprzecznym z jakimkolwiek przebiegiem jakiejkolwiek katastrofy lotniczej. Jest bezsporne i to, że nagie ciała ofiar nie miały takiego charakteru jak nagie ciało
    L. Kaczyńskiego. Prezydent mógł być celowo poniżony przez rzekome nałożenie mu krawata na szyję, podczas kiedy był całkowicie nagi i rzucony w błoto.
    Nagie ciała ofiar to nic innego jak technologia mielenia mięsa, która ofiarom tych ciał – zrządzaniem losu – została zaoszczędzona. To niewątpliwe, że używano maszyn. Mundur admirała postrzępiony na dole, stronie lewej i stronie prawej – z pozostawionym środkiem – wykazuje wyraźnie, że nie było to uderzenie od katastrofy. Zniszczenie od uderzenia katastrofy nie daje takiego postrzępienia, które wyraźnie odzwierciedla cykliczność procesu szarpania, mundur ten zakręcił się na części maszynowej, która wykonywała wielokrotne ruchy obrotowe. Tę właśnie cykliczną obróbkę widać na mundurze.
    Nie wiemy, dlaczego proces mielenia przerwano, domyślamy się, głównym czynnikiem musiał być – problem technologiczno – ludzki, maszyny nie dawały takiego efektu jak trzeba, a ludzie też nie. Odwołujemy się raz jeszcze do godziny 22.00, aby na koniec podkreślić to,
    że nie jest taki pewne to, co ten alarm oznacza.
    Raport MAK o katastrofie w Smoleńsku to jedyny uczciwy dokument, jaki do tej pory
    administracja ujawniła. Uczciwość raportu polega na tym, że w sposób absolutnie rażący, rzucający się w oczy każdemu, przedstawia się jako oczywisty fałsz. Nikt, kto ma zdrowy rozum, nie traktuje tego poważnie. Ta niewątpliwie skrajnie prowokacyjna postawa wobec
    administracji folksdojcza, musi coś oznaczać. Coś nie wyszło tak, jak miało być.
    Kilka miesięcy po 10 kwietnia 2010został zwolniony z aresztu polityk parlamentarny – jeden z najbogatszych ludzi w Polsce.
    Wracając do parlamentu użył on komentarza „… to już jest śmierć IV Rzeczpospolitej…”
    Polityk ten (senator Stokłosa) jest właścicielem wielu przedsiębiorstw posiadających maszyny służące do fragmentowania ciał zdechłych zwierząt, a co jest częścią procesu utylizacji padliny.

    2012-03-08 Krzysztof Cierpisz
    https://www.zamach.eu/

  • Bert on 11 kwietnia 2016

    Zakładając, że ta historia opowiedziana przez p. Cierpisza jest prawdziwa to brakuje odpowiedzi na najważniejsze pytania; kto to zrobił i po co?

  • Krzysztof on 11 kwietnia 2016

    Robert, i po co wprowadzasz zamieszanie do tego i tak okropnie zagmatwanego tematu? tak samo jak niejaki pan Krzysztof Cierpisz ?

  • Robert on 11 kwietnia 2016

    Krzysztof, czy to znaczy, że według Ciebie powinniśmy milczeć?

    Nieważna jest prawda?

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Kto to zrobił i po co?

    Koszerne bezpieczeństwo Ojczyzny Lechitów Amerykanie mają prawo do tolerowania żydów (to mimo wymownego proroctwa Beniamina Franklina napisanego 200 lat temu) i dlatego WTC 11 września może być im jakoś „wybaczone”. Japończycy mają prawo do tolerowania żydów i dlatego Fukushima może być im „wybaczona”. Nawet Rosjanie maja prawo do tolerowania żydów, a to z tego względu, że chociaż ponieśli najcięższe starty ludzkie – ludzi rasy białej – z rąk żydów to okres tej żydowskiej rzeźni na Rosjanach trwał relatywnie krótko, bo zaledwie jakieś 20 lat, a więc ich społeczność nie miała czasu na narodową refleksję, bo sam Sołżenicyn, to przecież jeszcze nie wszystko, wiec i Rosjanom „wybaczyć” można łatwo.
    Można by tak jeszcze wyliczać jeszcze inne narody europejskie, które „maja prawo” do tolerowania żydów, lista mogłaby być długa, ale na tej liście nigdy nie mogliby się znaleźć Lechici. Lechici nie maja prawa do niewiedzy o zbrodniczym charakterze żydów, jako społeczności.

    Dlaczego?

    To z prostego powodu, że zbrodnie żydowskie na Lechitach są znane i opisane od kilkuset lat i nic tu nie może być ani niespodzianką, ani zaskoczeniem.
    Nie można, zatem– bezkarnie dla Lechitów – tolerować żydów, ich roli w życiu społecznym i politycznym jak to ma miejsce w Lechitji z jej przerażającym tempem galopującego apartheidu. Czyli, nie można oczekiwać dobrobytu i demokracji, bo rzeczywiście otrzyma się nędzę i terror getta palestyńskiego w Lechitji – otrzyma się to, na co się samemu zasłużyło (dopuściło) – inaczej być nie może.
    A zbrodnie żydowskie są Lechitom kronikarsko znane już od okresu Bolesława Pobożnego.
    To przez rozpoznane i omówione w licznej literaturze żydowskie uczynki: morderstwa na niewygodnych, porwania i handel niewolnikami, lichwę, mordy rytualne, spiski z sułtanami, spiski z Prusakami, wielkie kradzieże złota i jego wywóz poza granicę, demoralizację kobiet i
    młodzieży, napaść bolszewicką 17 września i terror wtedy powstały (z Katyniem włącznie).
    Terror ten nigdy nie ustał, zaowocował po wojnie 20 milionami aborcji na Lechitach, zburzeniem infrastruktury gospodarczej i totalnym oszustwem zadłużenia. Terror ten właśnie nabiera nowego tempa oraz nowego wymiaru, a polega on na opanowaniu wszelkich instytucji państwowych i samorządowych przez żydowskie służby bezpieczeństwa, które zostały wytrenowane w Izraelu i są ukierunkowane na wprowadzenie totalnej kontroli w
    Lechitji z planowanym późniejszym terrorem na miarę tego jak ten w Palestynie. Celem tego wszystkiego jest żydowska kolonializacja Lechitji, porzucenie Izraela w Palestynie, gdyż okazał on się nieporozumieniem, bo żydzi nie są Żydami.
    Kiedy zatem jesteśmy tak obciążeni tą straszną zaszłością historyczną, która sprawiła to, że nasz naród jest tylko – co najwyżej – w połowie tak liczny jak być powinien w sytuacji, gdybyśmy byli wolni od żydów, które to zniewolenie można też opisać (wyliczyć) ilościami
    skradzionych nam setek ton złota lub kosztami wojen, jakie żydzi– przez wieki całe – ściągali na miasta i wsie Lechitów. To budzić musi poważny niepokój z powodu braku jakiejkolwiek refleksji u Lechitów, która mogłaby być zaczynem do jakiegoś racjonalnego i odpowiedzialnego myślenia o naszych własnych sprawach narodowych, próbą dźwignięcia Narodu z tego strasznego upadku.
    A przeraża już wszechobecność organizacji żydowskiej Krav Maga w Lechitji, która faktycznie już od dawna ma pod swą kontrolą wszystkie służby w państwie; celne,
    bezpieczeństwa, skarbowe, graniczne, wojskowe, etc. Kontrola bierna (totalne monitorowanie wszystkiego tego, co się tylko rusza), aktywne sterowanie wydarzeniami zmusza nas do zastanowienia się o roli, jaką żydzi odegrali w najbardziej dramatycznych wydarzeniach ostatnich kilku lat. W tym aspekcie zachodzą proste pytania o to, jaką to rolę odegrali żydzi w Polsce we współpracy ze służbami żydów z Izraela w:
    – zamachu na samolot CASA, Mirosławiec.
    – zamachu warszawskim 10 kwietnia 2010 roku.
    A zatrzymując się jedynie na Okęciu, zawężając krąg naszych dociekań, pytamy:
    Czy to służby Krav Maga kontrolowały zapisy kamer na Warszawa-Okęcie w dniach 09/10 kwietnia 2010 roku, czy to służby Krav Maga kontrolowały zasilanie prądowe w okolicach Okęcia tak, że tego zasilania zabrakło? Czy one kontrolowały Internet MSZ-u?
    Czy to ci dzielni chłopcy i dziewczyny Krav Maga, tak świetnie wytrenowani w atakowaniu nożem, kopnięciem w krocze, czy wydłubywaniu oczu u zaatakowanego, pomagali
    Delegatom do Katynia „dojechać” na Okęcie?
    Bo czy w przypadku zagrożenia terrorystycznego – w tygodniu odlotu do Katynia – była alternatywa wyboru innych służb ochronnych, niż Krav Maga– tak ochrony Prezydenta, generalicji jak i też prostej Anny Walentynowicz – bo która to alternatywna organizacja
    mogłaby konkurować z Krav Maga?
    Czy decydenci z ABW, CBA, BOR, etc, byliby w stanie znaleźć – do ochrony tego trudnego przedsięwzięcia – kogoś lepszego niż Krav Maga?
    Z całą pewnością „decydenci katyńscy” nie mogliby dać kogoś innego, lepszego niż Krav Maga. Gdyby do ochrony wydarzeń „katyńskiego tygodnia” wybrano inne służby niż
    kontrolowane przez Krav Maga – byłby to surowy błąd – wybór musiał paść na tę firmę z Izraela (tzn. „krajową”, a będącą pod kontrolą Krav Maga) jako najlepszą.
    Aby prosto i szybko dać czytelnikowi jakieś proste uzasadnienie, co do braku alternatywy, wyboru spójrzmy tylko poniżej na te obrazki, symbole, nazwy, etc, od których aż się roi w Internecie, tu wybrane tak na „chybił trafił”, a sytuacja z „ochroną” Delegacji do Katynia będzie dla wszystkich jasna i wywody mąciwody Macierewicza o „zamachu w Smoleńsku” lub wybuchach nie są już nikomu do niczego potrzebne. Wracając zaś do początku – „prawa do tolerancji” – główne figury „Delegacji Katyńskiej”,
    jako elita władzy państwowej odegrały jak najgorszą rolę w tej istnej paranoi tolerancji i niefrasobliwości i Pan Bóg ich za to przykładnie ukarał. Byli to bowiem bluźnierczy
    szermierze Praw Bożych (nie rzucaj pereł przed wieprze), którzy wolność unikalnie nadaną człowiekowi przez Pana Boga wydali na pastwę wrogów rodzaju ludzkiego. I Pan Bóg nie pozostawił tego bez odpowiedzi.
    Wolność jest szczególnym darem Boga wlana w serce i ciało człowieka. Wolność trzeba czcić i szanować, jako Dar Boży i nie wolno tą wolnością pomiatać samemu lub co gorsza oddawać w ręce obcych. Trzeba to nie tylko wiedzieć i pamiętać, ale i praktykować.
    Polacy nie maja prawa do tolerowania żydów, Pan Bóg na to nie pozwala, a miara już dawno się przelała i to jest widoczne nawet dla słabego umysłu. Przekonała się o tym Delegacja do Katynia, oby jednak Miłościwy Pan Bóg nie rzucił takiej kary na Ród Lechicki jako całość.

    2013-04-18 Krzysztof Cierpisz

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    Dlaczego Polska padła z końcem XVIII wieku?

    Co to znaczy: padła? To znaczy, że zawaliła się jak spróchniały dom, który, jak twierdzą te państwa, które na tym skorzystały, trzeba było rozebrać na części i podzielić się nimi. To wydarzenie, jeśli weźmie się pod uwagę jak potężna obszarowo była stara Polska – liczyła przeszło 1.000.000 kilometrów kwadratowych, więc 3 razy tyle, ile liczy dzisiejsza – wprowadzić nas musi w osłupienie. Jakim sposobem tak ogromne państwo mogło zwyczajnie rąbnąć? Nie stało się to w żadnych zamierzchłych czasach, ale zaledwie 200 lat temu. Cóż to jest 200 lat?! To są 3 żywoty ludzkie liczone po 70 lat życia. Wydarzenie to nie tylko nas dziwi, ale i pali wstydem, bo to przydarzyło się nam, Polakom; bo to ciągle jeszcze nie zagojona, ropiejąca rana; my ciągle jeszcze nie wiemy: stoimy, czy nie stoimy?
    Na pytanie: dlaczego Polska padła?, dali już jakoby odpowiedź nasi najlepsi historycy: Walerian Kalinka, Józef Szujski, Michał Bobrzyński, którzy tworzyli tak zwaną szkołę krakowską. Ich diagnoza sprowadzała się do stwierdzenia, że Polska padła z własnej winy: a bo rząd był słaby, a bo parlamentaryzm był wybujały, a bo Polakom brakowało instynktu samorządności. Byli jeszcze historycy ze szkoły warszawskiej i podobnie myśleli, mając jedynie więcej wiary w możliwość podniesienia się Polski.
    Inna była przyczyna upadku Polski. Bo oto co się naprawdę stało. Obrazowo mówiąc, Polska to był dom, w którym mieszkał gospodarz i w którym w pewnej chwili zamieszkał razem z nimi jego gość. Gospodarzem byli Polacy, a gościem byli Żydzi. Ten gość był więcej niż nieciekawy, bo to był unikalny w skali światowej przestępca, oszust i zdrajca, a jeśli mu okoliczności na to pozwalały, to i morderca, o czym gospodarz zasadniczo nie wiedział, a docierające o tym ze świata pogłosy lekceważył. Tymczasem byłby to niezrozumiały wyjątek, gdyby taki gość w domu dobrodusznie naiwnego gospodarza nie dokonał na niego zamachu, by jego miejsce zająć. Nie dajmy historykom wmawiać sobie – zresztą to robią przede wszystkim nasi wrogowie – że Polska upadła wskutek braku energii, cnót i zmysłu państwowego Polaków. Nie plujmy sami na siebie i nie pozwalajmy robić tego innym. Nie ma powodu, byśmy tracili wiarę w swoje państwowotwórcze siły.
    Wielu uzna może, że to określenie: unikalny w skali światowej przestępca i morderca, jest wyrazem skrajnego antysemityzmu i zechce łaskawie zniechęcić się. Żeby do tego nie doszło, sięgnijmy od razu po dowody, które pokażą, że to wcale nie histeria, a zwyczajna prawda.
    Najprzód tedy dajmy małą próbkę tych wypowiedzi o Żydach, które pojawiły się w świecie na przestrzeni 2000 lat. Bez obawy jednak, ograniczymy się do kilku spośród tysiąca.
    Pierwszą osobą, do której zgłosimy się po wypowiedź na temat Żydów, będzie… Jezus Chrystus. Kto nie wierzy w boskość Chrystusa, musi przynajmniej przyznać, że był to genialny wizjoner dziejów ludzkości. Otóż według Chrystusa, dzieje ludzkości w swej podstawowej konstrukcji są przepołowione na dzieje dobra i na dzieje zła; pierwsze realizują Królestwo Boże, które zmierza ku wieczności i dlatego jest jakby nie z tego świata; drugie realizują królestwo szatana, które, nie zmierzając do Boga i wieczności, zasklepia się wyłącznie w świecie doczesnym i z nienawiścią zwalcza to pierwsze. Zaś Żydom rzuca Chrystus w twarz, że są satanistami, mówiąc im: „Wy z ojca diabła jesteście i chcecie pełnić jego wolę”, a tym samym stwierdza, że Żydzi należą do królestwa szatana. „Jak mnie prześladowali, tak i was prześladować będą” – zapowiedział nam Chrystus, podkreślając stałość tej opozycji 2 królestw, co jest sednem historii świata. O tym powinno się pisać w podręcznikach szkolnych, jeśli młode pokolenie chce się uczyć prawdziwej historii. To, co się świeżo na naszych oczach dzieje, tę prawdę o 2 królestwach jaskrawo nam ilustruje. Żydomasoński twór, Unia Europejska, bez chrześcijaństwa i bez Boga, zalał Europę i wprowadza do niej najdziksze obyczaje, barbarzyństwo na każdym kroku. Przekonujemy się, że Chrystus miał rację, mówiąc o Żydach i o szatanie jako o wspólnikach w złym.
    U progu czasów nowożytnych na temat Żydów zabrał głos w osobnej książce „Żydzi a kłamstwo” wielki reformator religijny, Marcin Luter. Oto mały fragment z jego dzieła:
    „Żydzi to wierutni kłamcy i pijawki krwiożercze. Żydzi są nieznośnym ciężarem naszym. Narzekają na nas, że ich gnębimy i uciskamy, a nie ma wśród nas nikogo, co by na oścież nie otworzył domów swych, aby wyszli do miejsca, z którego do nas przybyli. Jeszcze byśmy ich podarunkami obsypali na drogę, by się tylko od nas wynieśli. Żydzi nas w naszym własnym kraju uciskają, my w pocie czoła pracujemy, a oni spokojnie owoc naszej pracy zjadają. Rabują nasze pieniądze i dobra lichwą. Żydzi są tak hardzi, że nie słuchają nikogo; choć słyszą argumenty, nie ustępują. Jest to naród złośliwy, nękający inne narody przez lichwę i grabież. Jeśli władcy pożyczą oni 100 florenów, wycisnął 20.000 z poddanych. Musimy ich się strzec. Książęta i rząd siedzą z boku i śpią. Żydzi nie tylko praktykują lichwę, ale uczą, że ta lichwa jest prawem im nadaną, że sam Bóg przez usta Mojżesza nakazał im uprawiać lichwę wśród innowierców. Żaden poganin nie czyni takich rzeczy i nikt by tego nie robił oprócz samego diabła i tych, którymi on zawładnął, jak zawładnął Żydami. Cóż nam począć? Zastosujmy mądrość innych krajów, jak Francja, Hiszpania, które zmusiły ich, aby zdali sprawę z tego, co ukradli, i postąpili sprawiedliwie wydalając Żydów z kraju. A więc precz!”
    Z wypowiedzi Lutra wynika, że Żydzi wśród narodów świata są skorpionem. W tym miejscu, robiąc małą odskocznię, postawmy sobie pytanie, jak do tego doszło, że Żydzi stali się takim skorpionem. Wiadomo, że to jest zjawisko tajemnicze i wyjątkowe w skali świata. W Księdze Powtórzonego Prawa, którą przypisuje się autorstwu mojżeszowemu, znajduje się całkiem otwarta wypowiedź:
    „I uczyni cię Pan głową, a nie ogonem, i ty będziesz zawsze tylko na górze, a nigdy nie będziesz na dole. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki. Jahwe umieści cię zawsze na czele, a nie na końcu, zawsze będziesz górą, a nigdy ostatni.”
    W tym krótkim tekście zawarta została cała konstytucja narodu żydowskiego, w której wyłożony został cel: zapanowanie nad narodami świata, i podane zostały środki: lichwiarskie sztuczki finansowe. Żydzi mają być panami świata, ponieważ będą finansjerą świata. Ma tu miejsce niezwykły szowinizm narodowy, który Żydom podsuwa i zaleca ich religia. To jest ten niebywały, unikalny w skali światowej skandal, że mafijność narodu żydowskiego wypływa z jego religii do tego celu zmajstrowanej, co czyni z Żydów tak upartych i bezwzględnych przestępców.
    Przejdźmy teraz do dalszych wypowiedzi. Beniamin Franklin podzielił się swoją wiedzą o Żydach na zebraniu Kongresu Stanów w 1787 roku:
    „Wszędzie, gdzie się pojawili, kolejność była ta sama. Od podkopywania poziomu moralnego ludności przez namowę do zbrodni, z której mogli korzystać jako paserzy, czy inaczej od stępienia ideałów przez zarażenie ludzi materialistycznym światopoglądem, od systematycznego niszczenia handlu do opanowywania z jednej strony lichwą, nieuczciwą konkurencją, oszustwem i korupcją bogactw i kapitałów krajowych – za ich zaś pomocą sprężyn życia państwowego, czyniąc sobie powolnymi potrzebujące grosza władze – a z drugiej strony do ostatecznej ruiny społeczeństwa na drodze rewolucji i rzucenia ich bezwiednej masy pod stopy żydowskie… Jeśli w przedłożonym tu projekcie konstytucji nie wyłączycie Żydów z granic Stanów Zjednoczonych, natenczas nie przeminą 2 stulecia, a Żydzi napłyną tu tak masowo, że kraj nasz opanują i pożrą. Jeśli wy ich nie wyłączycie, natenczas potomkowie wasi będą tymi, którzy tam w pocie czoła pracować będą w służbie u Żydów, a Żydzi, tucząc się ich pracą, będą się rozpierali w kantorach i zacierali ręce z zadowolenia.”
    Tak, Franklin trafnie to zauważył, że Żydzi podstępem zagarniają bogactwa gospodarza, by następnie stanąć za pulpitem sterowniczym jego państwa. To się już dziś w Ameryce stało. W tej chwili jest ona zadłużona powyżej uszu w swoim własnym jakoby banku, a w rzeczywistości w kieszeniach żydowskich, bo bank jest własnością Żydów, na sumę 13 bilionów dolarów. Ile odsetek płaci Żydom skarb państwa? Tak tedy żydowscy bankierzy wessali już całe bogactwo Stanów Zjednoczonych i ich obywateli uczynili swoimi niewolnikami. Tak jest, jeśli się weźmie pod uwagę, że na każdego obywatela przypada z bogactwa kraju 20.000 dolarów, zaś państwowego długu 64.000 dolarów. Czym się to – chyba już wkrótce – skończy?
    Również sami Żydzi dają świadectwa o sobie samych, które wyciekły im wbrew ich woli, a w których zupełnie się odkrywają. Dokumentem, który odsłania bez reszty najtajniejsze kulisy działania Żydów na całym świecie, są „Protokoły Mędrców Syjonu”. Na ich temat Żydzi nie byli w stanie nic powiedzieć poza jednym: że są fałszywe. Jest stara zasada łacińska: gratis asseritur, gratis negatur, co znaczy: jeśli bez dowodów się coś stwierdza, to bez dowodów można temu zaprzeczyć. Ale dowody przeciw żydowskiemu twierdzeniu mamy, zwłaszcza teraz po upływie czasu, bo się ze zdumieniem przekonujemy, jak punkt po punkcie cały rozkład jazdy, zawartych w tych Protokołach, jest przez Żydów w świecie realizowany.
    Z tym dokumentem łączy się inny, krótki, ale porażający, sporządzony w formie ulotki w języku hebrajskim, więc jakby zaszyfrowany, który polscy wojskowi znaleźli u żydowskiego dowódcy pułkowego, Zundera, w 1919 roku. Oto jego brzmienie:
    „Synowie Izraela! Godzina naszego zwycięstwa jest bliska. Jesteśmy u progu panowania nad światem, to, o czym mogliśmy jedynie w marzeniu myśleć, staje się obecnie rzeczywistością… Przez zręczną propagandę poddaliśmy krytyce i wyszydzeniu powagę i praktykę religii, która jest nam obcą, złupiliśmy te świątynie, które są nam obce, zachwialiśmy wśród narodów i państw ich kulturę i ich tradycje, znaleźliśmy wśród tych narodów i państw ich kulturę i ich tradycje, znaleźliśmy wśród tych narodów więcej ludzi do naszej pracy, niż było nam potrzeba. Zrobiliśmy wszystko, co potrzebne, by podbić naród rosyjski przez potęgę żydowską i zmusiliśmy go w końcu, by upadł na kolana przed nami. Rosja, śmiertelnie zraniona, jest teraz na naszej łasce. Strach przeklęty przed niebezpieczeństwem nie powinien nam pozwolić ani na współczucie, ani na litość. Nareszcie danym nam jest patrzeć na łzy narodu rosyjskiego. Zabierając mu jego dobro i jego złoto, uczyniliśmy z tego narodu podłych niewolników. Lecz bądźcie roztropnymi i dyskretnymi. Należy zniszczyć najlepsze elementy, elementy uświadomione, aby Rosja nie otrzymała już więcej rządów… Wojna i walki wewnętrzne zniszczą skarby kultury stworzone przez narody chrześcijańskie. Bądźcie roztropnymi, synowie Izraela. Bronstein, Apfelbaum, Rosenfeld, Steingerg (Trocki, Zinowiew, Kamieniew) i mnóstwo innych wiernych synów Izraela jest w komisariatach, odgrywają pierwszą rolę. Synowie Izraela! Zewrzyjcie bardziej szeregi i walczcie za wasz wieczny ideał.”
    Przytoczyliśmy tylko kilka świadectw z tysiąca możliwych. A teraz przyjrzyjmy się, z konieczności pobieżnie, jak to zamieszkiwanie żydowskich gości razem z Polakami na przestrzeni wieków się przedstawiało. Zacząć nam trzeba od połowy XIII wieku, kiedy to z obszaru całej niemal Europy – z Hiszpanii, Francji, Niemiec, Czech – przez rozgrodzone granice ciągnęli do Polski Żydzi. Szczególnym ich instalatorem okazał się Bolesław Pobożny, książę kaliski. Ich ciężkim, a jakoby niezasłużonym losem wzruszał się do łez. Płakali mu tedy Żydzi w kamizelkę, wciskając równocześnie do rąk sakiewki z pieniędzmi; zaklinali się na swoją niewinność i wyrzekali na złość ludzi, którzy im wszystkiego zazdrościli. Książę zarzekł się, że w Polsce zawiść ich nigdy nie dosięgnie. W wydanych w 1264 roku Statuta Judeorum tym szatańskim oszustom nadał… nietykalność!, coś jakby dzisiejszy immunitet poselski, wyłączając ich spod gestii sądów miejskich; także zagwarantował nienaruszalność ich majątków, co pozwalało im na dowolny szaber. Król Kazimierz Wielki te statuty Bolesława Pobożnego ubogacił dalszymi korzystnymi dla Żydów rozwiązaniami i zatwierdzi na obszarze całego kraju w roku 1334. Król Kazimierz Jagiellończyk natomiast udzielił Żydom przywileju bicia monety i wypuszczania jej na rynek, czyli zawodowym przestępcom finansowym dał kontrolę nad finansami państwa. Żydzi, mając w ręku pieniądze państwa, mieli nad nim większą władzę aniżeli król i sejmy. Żyd Mayer Anselm Rothschild powiedział: „Pozwólcie mi tworzyć i kontrolować pieniądze państwa, a ja nie dbam o to, kto ustala jakie prawa”. Jako przykład niech posłuży to, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Żydzi, mając w swoich prywatnych rękach Bank Rezerwy Federalnej, będący naczelnym bankiem Stanów, najprzód przez rozdęcie podaży pieniądza, a następnie przez nagły jego niedobór wywołali słynny kryzys gospodarczy lat trzydziestych. Podobnego wyczynu dokonała ekipa żydowska u nas w Polsce w późnych latach osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych. Najprzód nastąpiło rozdęcie podaży pieniądza na rynku, co nazywało się inflacją, a potem Żyd Balcerowicz, przy współpracy z Żydówką Gronkiewicz-Waltz, wyssał pieniądze z kraju, czyli spowodowali dotkliwy ich niedobór na rynku, wskutek czego naród polski znalazł się przed panami Żydami na kolanach, zdany na ich niełaskę.
    Współżycie z rozmnażającymi się niepomiernie w kraju Żydami tak się z czasem ułożyło, że magnaci, szlachta, a nawet Kościół – każde miało Żyda diabła na swoje usługi. Pisze o tym Andrzej Szcześniak:
    „…począwszy od lat 60. XVI wieku, Żydzi… przejmowali wszystkie opłaty podatkowe, z rogatkami włącznie, dzierżawili folwarki pod zastaw gotówki, zarządzali samodzielnie majątkami i coraz częściej przejmowali je na własność w zamian za niespłaconą lichwę; dostawali w dzierżawę młyny oraz gorzelnie, wykupywali barki, którymi wożono zboże do Gdańska; dramatyczny był fakt, że leniwa i łatwowierna szlachta polska cedowała swoje prawa pańszczyźniane zarówno w odniesieniu do chłopów polskich jak i ukraińskich; nałożone na Kozaków podatki puszczali magnaci w dzierżawę swoim plenipotentom Żydom; Kozacy musieli opłacać podatek od każdej świeżo poślubionej pary, każdego nowonarodzonego dziecka; aby zapobiec ominięciu tych podatków, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od cerkwi i duchowny, który chciał ochrzcić dziecko lub udzielić ślubu, otrzymywał te klucze dopiero po uiszczeniu daniny. Żydzi przywłaszczyli sobie władzę sędziowską nad chłopami ukraińskimi, utrudniając sprawowanie obrządku; gnębieni Kozacy większą nienawiścią obdarzali Żydów niż szlachtę; Bohdan Chmielnicki, zagrzewając do powstania, głosił: »Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu«.” Jest prawie pewne, że gdyby nie destrukcyjna rola Żydów na Ukrainie, wojen kozackich by nie było, a wtedy całkiem inaczej mogłyby wyglądać dzieje Polski.
    Szlachta, zleciwszy Żydom prowadzenie swoich interesów, otrzymywała w zamian spokój i bezmiar wolnego czasu, który mogła obracać na pijaństwo, na karczemne awantury, na zajazdy sąsiedzkie. Nieróbstwo degenerowało szlachtę, pozbawiając ją zmysłu przedsiębiorczości, rodząc w niej pogardę dla pracy w ogóle, a w handlu i w rzemiośle w szczególności. Żydzi, przejąwszy monopol na zaspokajanie popytu szlachty i dołączywszy do tego nieuczciwą konkurencję, doprowadzili do ruiny miasta polskie. To więc nawet nie szlachta przez swoje egoistyczne klasowo ustawodawstwo, ale Żydzi doprowadzili do upadku miast w Polsce.
    Szczególnie katastrofalne dla kraju było dzierżawienie przez Żydów karczem. Szlachcic chętnie dzierżawił Żydowi karczmę, bo Polak nie wyciągnął z karczmy ani połowy tego, co Żyd. Serwując napoje, Żyd nieomylnym instynktem sięgał po gorzałkę, rugował zaś narzucone mu w pewnym okresie ustawą państwa piwo i wino, dolewając do nich siuśki. Gorzałka w rękach Żyda była wtedy tym, czym dzisiaj są narkotyki mocne. W ten sposób Żydzi rujnowali zdrowie, moralność, siły twórcze narodu i ogołacali z majątków. To, że dziś jeszcze pijaństwo jest plagą jakby specjalnie narodu polskiego, że z tego powodu jesteśmy podawani na śmiech u innych narodów, zawdzięczamy Żydom, ich parowiekowej działalności u nas. Gdy to przed niedawnym czasem bardzo oględnie wypominał Żydom prymas Glemp, kosmopolita i znakomity Europejczyk Adam Michnik surowo go za to zganił, a Żydzi aż w Nowym Jorku urządzili mu za to słynny kociokwik.
    Gdy się mówi o Żydach, nie można nie powiedzieć nic o ich lichwie. Kredyty Provident, pleniące się u nas w ostatnim czasie, wywołują dreszcz przerażenia, a jednak daleko im jeszcze do ówczesnej żydowskiej lichwy. W Małopolsce Żydzi brali 54% od pożyczonej sumy, w Wielkopolsce, bogatszej, brali 108%, zaś od ludzi, których przycisnęła konieczność, korzystając bezlitośnie z okazji żądali 240%. Te usługi kredytowe, chociaż były tak wysoko oprocentowane, miały wzięcie, ponieważ lekkomyślna magnateria i szlachta wypuszczała za nie Żydom dzierżawy, więc pot wylewali poddani.
    Całe szczególne zło tej plagi ściągania przez Żydów pieniędzy z ogromnego obszarowo i ludnego kraju leżało w tym, że Żydzi, ściągnąwszy je raz do siebie, nie wypuszczali ich więcej z rąk, ponieważ w nic już nie inwestowali: ani w budownictwo – nie powstawały żadne okazałe gmachy, żadne mosty, ze starych i zabrudzonych budynków sypał się tynk i zlatywała dachówka, miasta pozostawały bez kanalizacji; ani w rozwój rzemiosła, ani fabryki; nie zakładali pożytecznych instytucji, nie mogły się zawiązywać towarzystwa dla naukowych badań, wynalazków i poszukiwań geologicznych; nie budowano dróg, kanałów, nie poprawiano spławności rzek, nie zakładano portów i nie budowano statków. Gospodarka Rzeczypospolitej stała się chińską gospodarką dawnego typu z jej kompletnym zastojem, a nawet gorzej jeszcze: w połowie XVIII wieku Polska nie osiągnęła nawet tego stanu gospodarki, jaki miała 200 lat wcześniej, a więc w połowie XVI wieku. To było zjawisko kuriozalne, któremu ze zdziwieniem i z uśmiechem kpiny przyglądała się Europa – na tę anomalię rozwoju wstecz.
    A jednak pieniądze szły od Żydów dalej, ale za granicę dla realizacji żydowskich celów w Europie i w świecie: dla rozdmuchania i utrzymania we wrzeniu ruchów reformacyjnych, zakładania i uposażania licznych lóż masońskich, tworzenia fortun żydowskiej finansjery w Europie i w Nowym Świecie. Start żydowskiej finansjery do jej dzisiejszej globalnej potęgi rozpoczął się w XVII wieku, w Anglii, w oparciu o polskie złote dukaty. Cytuję wypowiedź pana Jaseckiego, zamieszczoną w tygodniku „Tylko Polska”:
    „…król angielski bardzo potrzebował pieniędzy na wojnę, więc grupa lichwiarzy żydowskich zaoferowała mu brzęczące złoto, solidne, polskie dukaty, ale za prawo emitowania pieniądza papierowego na obszarze królestwa.
    Tak powstał bank drenujący papierowym pieniądzem dużą gospodarkę zamorskiego kraju z koloniami, a profity stokrotnie przewyższyły pożyczkę, której król nigdy nie zwrócił, bo zawsze był biedny, podczas gdy jego wierzyciele puchli od bogactwa. Polskie talary i dukaty złote Żydzi ściągali z obiegu w Polsce, na ich miejsce podrzucając łudząco podobne fałszywki. W ten sposób ogołocili narodowy skarb polski, uszczęśliwili króla angielskiego i obłowili się suto, opanowując bankowość całego świata.”
    To bezmyślne wysługiwanie się Żydom przez szlachtę i magnatów piętnowali biskupi na soborze w Przemyślu w 1723 roku:
    „Żydzi, ten gad jadowity, ci wygnańcy palestyńscy… bogacą się z krzywdy i wyzysku chrześcijan, pełni pychy, nienawiści i chytrości, stawiają sobie za główny cel swej przewrotnej działalności podstęp, zbrodnię, fałsz i wszelkiego rodzaju występki… Jakże nad wyraz bolesną jest rzeczą, iż wielu wśród magnatów polskich i szlachty popiera Żydów, dając im łatwiejszy do siebie dostęp, aniżeli katolikom, łudząc się nadzieją przyszłych zysków i pożyczek pieniężnych od Żydów, a nie bacząc na to, że pieniądze w tak nieuczciwy sposób nabyte prędko utracą i ściągną na siebie i na swoje potomstwo karę Bożą i utratę błogosławieństwa Bożego.”
    Widać, że biskupi przejęci byli do głębi sprawą niezwykłej szkodliwości Żydów w Polsce i przeczuwali idącą stąd dla kraju katastrofę – tekst, chociaż oficjalny, napisany jest cały w podnieceniu i w nerwach. Jednak nawet największe emocje biskupie nie poruszyły zastanych trybów machiny państwowej. Bogata szlachta i pyszna magnateria, rządząc się krótkowzrocznym egoizmem, nie baczyły na to, że odsuwają od życia gospodarczego społeczeństwo polskie i że rujnują kraj, że przez to i samym sobie, i swoim potomkom usuwają grunt spod nóg.
    W sprawę tego rzucającego się już nazbyt w oczy zapuszczenia kraju wmieszał się mocno zaniepokojony i do żywego przejęty papież Benedykt XIV specjalną encykliką „A quo primum” z roku 1757, skierowaną specjalnie do narodu polskiego. Oto fragment:
    „Dowiedzieliśmy się od wiarygodnych osób, znających stosunki w Polsce, jako też z uskarżania się tych, którzy w tym królestwie mieszkają, że się tak wielka liczba Żydów rozmnożyła w Polsce, iż niektóre miejscowości, miasta i miasteczka… teraz zrujnowane i wielką liczbą Żydów napełnione tak dalece, że w nich mało co znajduje się chrześcijan. Z miłosierdzia do naszego społeczeństwa przyjęci, tę nam zapłatę oddają według przysłowia: mysz w torbie, wąż na łonie, ogień na ręku zwykli swoim gospodarzom oddawać.” Encyklika kończy się apelem, aby „ze szlachetnego Królestwa Polskiego ta zakała i hańba usunięta została”.
    Czy to wyraźne żądanie papieża usunięcia z Polski Żydów mogło być w tym czasie jeszcze przez Polskę spełnione? Musiałaby na to znaleźć się żelazna wola u duchowieństwa, jak i przede wszystkim u króla, żeby zwalczyć opór dużej części szlachty i magnaterii, nawykłych do kontaktów z Żydami. A poza tym, czy sąsiedzi Polski na taką ekspulsję by pozwolili? Żydzi w tym czasie stanowili 10% ludności kraju – tyle samo co szlachta.
    Papieża Benedykta przerażało to, że tak ogromna część życia gospodarczego i społecznego Polski oddana była w obce, i w dodatku w żydowskie ręce. Dzisiaj mamy w Polsce sytuację bliźniaczo podobną do tej z połowy XVIII wieku. Czy zatem obecny papież, o którym wokół ciągle się słyszy, że to nasz rodak, skierował do Polski podobną encyklikę? Bynajmniej, z jego strony słychać tylko uspokajające nas odzywki, że „Kraj nasz zmierza odważnie ku nowym horyzontom rozwoju w pokoju i pomyślności”, a poza tym słowa: „Przestańcie się lękać”. Czyli co: mamy się zdać biernie na falę, żeby nas niosła dokąd sama chce?
    Działalność żydowskiej jemioły, katastrofalna dla gospodarki i finansów państwa, była równie katastrofalna dla polityki. Spełniało się to, co tak trafnie i dosadnie wypowiedział o Żydach papież Benedykt XIV, że oni mają dla swojego gospodarza „węża na łonie i ogień w ręku”. Już w XVI i w XVII wieku doszły w Europie do głosu na wielką skalę polityczne ruchy spiskowe, które wyładowały się w Niemczech tragiczną dla Kościoła katolickiego reformacją Lutra, a w Polsce katastrofą Potopu Szwedzkiego. Rozwijały je żydowskie tajne organizacje: Zakon Palmowy i Różokrzyżowcy, którzy byli kontynuacją Zakonu Templariuszy, zniszczonego przez francuskiego króla Filipa IV Pięknego. W centrum tego ruchu jako główny spiritus movens na Europę Środkowo-Wschodnią znajdował się Jan Amos Komenski. Przybył on do Polski przed połową XVII wieku i został przyjęty w Lesznie, gdzie ofiarowano mu posadę kierownika gimnazjum. Ten skromny kierownik, przepojony myślami żydowskiej kabały, stworzył w Lesznie fundamentalne dla masonerii do dziś dzieło: „Praeludia Pansophia” (Wprowadzenie do wszechwiedzy), w którym przedstawił konkretne rozwiązania dla Nowego Porządku Świata, do ustanowienia i utrzymania którego czuje się tak bardzo powołana rasa żydowska. Jednak Komenski okazał się potężny nie tylko jako twórca teorii, ponieważ to w jego rękach znajdowały się sprężyny zbrodniczego spisku zawiązanego w Europie, którego ofiarą miała się stać Polska.
    W 1655 roku spisek przeciwko Polsce uknuli: Oliwer Cromwell – Żyd pełniący w Anglii funkcję regenta, szwedzki król Karol X Gustaw, elektor brandenburski – Fryderyk Wilhelm i książę siedmiogrodzki – Jerzy I Rakoczy. Wszyscy oni działali w sprzysiężeniu zwanym Zakonem Palmowym. Organizatorzy Potopu planowali dokonać rozbioru Polski w następujący sposób: Szwecja miała otrzymać Inflanty, Kurlandię, Prusy, Żmudź i część Litwy; Brandenburgii miały przypaść województwa: poznańskie, kaliskie, łęczyckie, sieradzkie; Rakoczy miał zagarnąć resztę, z wyjątkiem Ukrainy, którą pozostawiano Chmielnickiemu. Komenski utrzymywał szerokie kontakty z żydowskimi ośrodkami spiskowymi Europy, podróżując do Londynu, Amsterdamu, gdzie był fetowany i uczczony tytułami profesorskimi, a także zaopatrzony w pieniądze, do Szwecji. Polska pozostawała bastionem katolicyzmu w Europie Środkowo-Wschodniej i ponieważ fala reformacji o nią się rozbijała, żydostwo zdecydowało się rozwalić Polskę militarnie. To nie ucieczka podkanclerzego Hieronima Radziejowskiego sprowadziła na Polskę szwedzką nawałę, ale podróże i kontakty Komenskiego. Gdy już wojska szwedzkie rozlały się po kraju, okazało się, że ludność żydowska jest jego wrogiem. Polscy dowódcy wojskowi zmuszeni byli bronić się przed żydowskimi kolaborantami, wykonując na nich liczne wyroki śmierci. Zdrajca Komenski ratował się ucieczką z kraju, bo jego knowania wyszły na jaw. Podziw bierze, że Polska w połowie XVII wieku zdołała jeszcze zrzucić z siebie tyle nieprzyjacielskich wojsk, które falami naciągały na nią ze wszystkich stron, i wyjść ze zmagań zwycięsko. Odniesionych jednak ciężkich ran nie zdołała już uleczyć do samych rozbiorów. Straciła 1/4 część swojej ludności, tysiące wsi było spalonych, wiele miast ziało pustką, ustał eksport zboża do Gdańska i nigdy już nie powrócił. Potop Szwedzki był pierwszym wielkim ukąszeniem przez żydowskiego skorpiona, którego państwo trzymało u siebie w domu. Zaatakowane zostało państwo za swój katolicyzm, w którym Żydzi upatrywali zawsze największego swojego wroga, jako że jest on bezkompromisowym bastionem wartości. Stało się to w chwili, kiedy Polska była najbardziej osłabiona długotrwałymi wojnami kozackimi na Wschodzie i uporczywym pchaniem się na nią wojsk rosyjskich z północy.
    Pod koniec jeszcze tego samego XVII wieku pojawiła się w całej swej beznadziei druga katastrofa, tym razem czysto politycznej natury. Okazało się, że rządzić Polską już nie można było: stała się niesterowalnym okrętem. Ujawnił to w tragicznej mowie wygłoszonej na radzie senatu w marcu 1688 roku król Jan III Sobieski:
    „Zdumiewa się, i słusznie, cały świat nad nami i nad rządami naszymi, zdumiewa się Rzym z głową chrześcijaństwa, zdumiewają się sprzymierzeńcy, zdumiewa się pogaństwo, ale zdumiewa się sama natura, która najmniejszemu i najlichszemu zwierzęciu dawszy sposób obrony, nam tylko samym odejmuje nie jakaś przemoc albo nieuniknione przeznaczenie, ale jakoby z umysłu nasadzona złośliwość.”
    Król i inni nie wiedzieli, a powinni wiedzieć, z czyjego „umysłu nasadzona była ta złośliwość”: z umysłu plemienia, które było w Polsce gościem. A poza tym król Sobieski zbierał w XVII wieku tragiczne owoce tego, co tak lekkomyślnie, wbrew doświadczeniu narodów, nasadzili w Polsce książę kaliski Bolesław Pobożny w XIII wieku i król Kazimierz wielki w XIV. Czy Bolesław Pobożny mógł być pobożnym, gdy był tak naiwny, żeby nie powiedzieć: głupi? Czy Kazimierz Wielki mógł być wielkim, będąc tak lekkomyślnym? Ci ludzie – książę Bolesław Pobożny i król Kazimierz Wielki – jako bezmyślni instalatorzy Żydów w Polsce, w dodatku na miodowych warunkach, są odpowiedzialni za bezprzykładną anarchię w kraju w 300 lat później i za rozebranie kraju w 400 lat później.
    Żydzi, mając przywilej na bycie państwem w państwie, byli ponad prawem, stąd mogli sobie pozwalać na niesłychaną arogancję w stosunku do ludności kraju. Do tego czujnie dbali, by swoje bezprawie chronić i poszerzać jeszcze; robili to, podsypując pieniędzmi gdzie należało – dziś ten proceder nazywa się korumpowaniem. Korumpowali zatem ludzi na urzędach, posłów na sejmikach i na sejmach, by udaremnić wydanie ustaw, które by zaprowadziły w kraju porządek. Łatwo psuje się ludzi, gdy kraj jest biedny; ludzie w wyniku biedy przyzwyczajali się do prywaty, nie myśląc o dobru wspólnym. To więc Żydzi zrywali w Polsce sejmy. Pisze o tym Andrzej Szcześniak:
    „Równolegle z funkcjonowaniem samorządu żydowskiego i Sejmu Czterech Ziem Żydzi przystąpili do zdobywania wpływów i na polskich sejmikach, i sejmach, a w wielu przypadkach przyczyniali się również do ich zrywania, jeśli sprawy układały się niepomyślnie dla interesów żydowskich; znany jest cały system działań korupcyjnych już od 1623 roku, z opracowanymi tabelami wysokości łapówek w zależności od rangi tego, kogo zamierzano przekupić; inne były stawki dla marszałka sejmu, inne dla jego sekretarzy i posłów; w 1628 Waad Litewski podjął uchwałę o sfinansowaniu z własnych zasobów łapówek dla wpływowego otoczenia króla Władysława IV; wszystkie te wydatki, dokładnie odnotowane w księgach żydowskich, znalezione później, stanowiły materiał potrzebny do rozliczenia się z wydanych sum; do przekupywania polskich urzędników i posłów powołano tak zwanych „sztadlanów”, czyli narodowych syndyków; byli oni mianowani specjalnymi aktami przez żydowskie władze autonomiczne i kontraktowo opłacani za swą działalność; na Litwie utrzymywano specjalny fundusz korupcyjny centralny i fundusze lokalne.”
    Szczególnie szkodliwa dla Polski była grupa Żydów, których nazywano frankistami. W XVII wieku Żyd Frank Lejbowicz rozkręcił ogromny dialog chrześcijańsko-żydowski, w wyniku którego aż 27.000 Żydów przeszło na chrześcijaństwo, z czego 3.000 otrzymało w nagrodę indygenat szlachecki. W polskich strojach, z polskimi nazwiskami, herbowi, byli przez szlachtę uważani prędko za swoich, zajmowali wysokie stanowiska świeckie i kościelne, stąd znali wszystkie zamierzenia środowisk polskich zanim nawet zdążyły zakiełkować. Łatwo teraz zrozumieć, skąd się brało to ustawiczne wariackie zrywanie sejmów, nie dopuszczające do uchwalenia żadnej dyscyplinującej naród i państwo ustawy. Robili to owi Żydzi jako posłowie udający Polaków i wykorzystujący przewrotnie „liberum veto”. Poza tym organizowali w kraju masońskie loże, wywoływali powstania, przygotowując zarazem ich upadek: tak było z Konfederacją Targowicką, z Powstaniem Kościuszkowskim, z Powstaniem Listopadowym i Styczniowym. W duszach żydowskich neofitów żarzył się żydowski patriotyzm, śmiertelnie wrogi polskiej racji stanu. Kuriozalne jest też to, że pierwsza decyzja o dokonaniu rozbiorów Polski wcale nie wyszła od carycy Katarzyny II i króla pruskiego Fryderyka I, choć to były 2 jastrzębie, ale została powzięta na posiedzeniu loży masońskiej, tego narzędzia żydowskiej konspiracji, w Monachium.
    Celnym podsumowaniem naszych wywodów niech będzie to, co napisał Francuz Drumont w książce „La France Juiven” w 1885 roku:
    „Ponieważ Francja miała 800.000 Żydów, wygnała ich w XIV wieku, by istnieć. Ponieważ ich wygnała, stała się największym narodem Europy. Ponieważ Polska przyjęła tych Żydów, zniknęła z rzędu narodów, wydana na pastwę konspiracji i anarchii. Ponieważ Francja z kolei przyjęła z powrotem tych Żydów, jest w stanie upadku.”
    Tak by się przedstawiała szkicowa z konieczności odpowiedź na pytanie: dlaczego Polska padła? Wypływają z niej dla nas pewne aktualne wnioski.
    Zastanawiające jest i nas, Polaków, zawstydzające, że taki barbarzyński ordynus, Iwan IV Groźny, był o niebo mądrzejszy, ostrożniejszy i bardziej względem własnego narodu odpowiedzialny, aniżeli błyszczący na piedestale polscy dostojnicy. Zabronił on pod karą śmierci wstępu choćby jednego tylko Żyda w obręb swojego państwa. Jak za Batorego w wyniku przegranej wojny zmuszony był ustąpić Polsce miasta Połock i Psków, to wymóg w umowie na stronie polskiej, że nie wpuści ona do nich Żydów. Kto wie, czy tym samym nie kierował się również car Piotr I, który królowi pruskiemu Fryderykowi na jego przynaglającą propozycję przystąpienia do rozbiorów Polski odpalił pouczająco: es sei nicht praktikabel (czegoś takiego się nie praktykuje).
    Takiego rozumu i takiej ostrożności nie miała już caryca Katarzyna II, zwana Wielką, z pochodzenia księżniczka pruska, która bez żadnych ohamowań zagarnęła łapczywie ziemie polskie, ale wraz z nimi także żydowskiego skorpiona, od którego do jej czasów Rosja była wolna. Skutek: w 100 lat później państwo rosyjskie zwaliło się jak domek z kart, rabowane i mordowane na bezprzykładny w historii sposób. 1.400.000 Żydów przejęło administrację nad całą Rosją, co dało Leninowi konieczne oparcie. Dzisiaj Putin stara się wysunąć Rosję spod ucisku istniejącej tam jeszcze ekonomicznej czapy żydowskiej. Czym to się skończy? Światowe żydostwo przebąkuje już o mającym się dokonać – zapewne w zemście – rozczłonkowaniu Rosji na kilka państw. Jako Rosja pozostałoby tylko malutkie księstwo moskiewskie. Oto co znaczy jeden wydawałoby się drobny, ale jakże niewłaściwy ruch, który na szachownicy politycznej wykonała Katarzyna II, zwana Wielką, Prusaczka.
    Warto zaznaczyć tu jako ciekawostkę, a może nie tylko, że wśród ludzi nie ze świecznika, krytykujących żydostwo, okazał się być prawdziwie mądrym, niemal wizjonerem, pewien szlachcic, rubaszny Rey z Nagłowic, a właściwie znad Dniestru. Sprawę Żydów w swej „Postylli polskiej” postawił tak: „Aby wszyscy chrześcijanie lepiej wyplenili Żydów niż siebie wyplenić przez nich dozwolili”. Uważał tedy, że między chrześcijaństwem i żydostwem rozegra się konfrontacja na śmierć i życie i że jedno z nich padnie. Co do Polski, to sentencja Reya w pełni się sprawdziła, a co do chrześcijaństwa, łącznie z katolicyzmem, to widać dziś wyraźnie jak niemal z dnia na dzień osuwa się ono przed żydostwem na kolana. Rey to przewidział. Mądry chłop. A właściwie szlachcic.
    Ukraiński profesor historii, Bohdan Osadczuk, polakożerca, gdy wyszedł od prezydenta Kwaśniewskiego odznaczony Orłem Białym, powiedział do swoich: „Zawsze wiedziałem, że Polacy to naród idiotów”. Cóż, nie słucha się tego przyjemnie, tym bardziej, że powiedział to ukraiński polakożerca, ale jednak czy na wszelki wypadek nie należałoby tego wziąć pod uwagę? Parę miesięcy temu do rozmów niedokończonych w Radiu Maryja włączył się młody człowiek z Krakowa, ogromnie zdegustowany, że w Radiu uprawia się kampanię potępiającą sprzedawanie ziemi Niemcom na zachodzie i północy kraju. „Przecież – mówił – przyjedzie w krakowskie jakiś Niemiec, kupi sobie hektar ziemi, wybuduje na niej dom i polskie otoczenie, naszpikowane taką kampanią, będzie mu uprzykrzać życie. Jaką kulturą Polacy się wtedy wykażą?”. Czy ten młody człowiek nie jest idiotą? Żeby polskie otoczenie dobrze traktowało Niemca w Krakowskiem, jeśli zechce tam osiąść, gotów jest oddać Niemcom bez żadnego oporu zachodnie i północne ziemie Polski. Powie ktoś: przykład jest zbyt jaskrawy, patologiczny. Dobrze, ale czy w duszy polskiego ogółu nie ma jakiegoś elementu takiej właśnie idiotycznej postawy? Bo co myśleć o tym przepraszaniu Niemców na soborze przez episkopat polski: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”?
    Ofiara przebaczała i przepraszała kata, a ten, zaskoczony, nie wiedział nawet, co ma bąkać, i nie bąknął nic. Dopiero teraz przedstawicielka kata, Erika Steinbach, z twarzą rozpaloną przez ironię, odpowiedziała nam, cytując te same słowa naszego Episkopatu: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Proszę: kat nam przebacza. Jaka to drażniąca z nas kpina!
    Sprawa jest poważna: nasze chrześcijaństwo, z którego tak jesteśmy dumni, jest niezdrowe. Definicję właściwego chrześcijaństwa oddają słowa Chrystusa: „Bądźcie prości jak gołębie, ale przezorni jak węże”. Te dwie postawy – gołębia i węża – wcale się nie wykluczają, ale się wzajemnie uzupełniają. Tymczasem w naszym polskim chrześcijaństwie pielęgnowana jest wyłącznie postawa gołębia, która nie ma nic z przezorności węża, z jego rezerwy, nieufności i chłodu. Ten stan rzeczy trzeba koniecznie zmienić przez nowe, mozolne wychowywanie Polaków: w kościele, w szkole, w mediach. Od szeregu lat robi to intelektualny ośrodek przy tygodniku „Tylko Polska”: zdejmuje z wilków drapieżnych owcze skóry polskich nazwisk, odsłania kulisy wydarzeń, wskazuje skąd idą dla nas zagrożenia i mobilizuje. Słowem, uczy Polaków przezorności węża, cały czas ukazując jako oczywistą prawdę to, o czym nasz hrabia Karol Roztworowski pisał przed wojną, że nie można mówić o naszym współżyciu z Żydami: „Ktoś musi ustąpić: gość albo gospodarz”. Tak tedy ośrodek intelektualny „Tylko Polska” uczy Polaków rozumu. A na to, jak rozum jest dla Polaków ważny, wskazuje nasz wielki mąż stanu, prymas Wyszyński, słowami: „Polacy albo będą mądrzy, albo ich nie będzie”.

    Franciszek Polanowski

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    Lata kłamstw, propagandy i manipulacji historią Polski odniosły swój przykry skutek – większość Polaków nie ma zupełnie pojęcia, że kraj nasz, od co najmniej stu lat, jest przedmiotem otwartej żydowskiej agresji wobec naszej niepodległości. Prób stworzenia zarządu nad miejscową ludnością było w Polsce kilka, a każda z nich miała zupełnie inny charakter, była też realizowana za pomocą różnych sojuszy, państw, czy też organizacji międzynarodowych. Z dzisiejszej perspektywy, możemy niestety zauważyć, że starania te zostały uwieńczone – z punktu widzenia żydowskiego lobby – sukcesem.
    Niestety, stopień przemilczenia prawdy przez większość źródeł, takich jak opracowania historyczne i naukowe, zarówno w PRL jak i III RP, jest powodem, że temat ten właściwie nie istnieje na polu debaty publicznej. Większość Polaków nawet nie wie o planach utworzenia państwa na terenach Polski w czasie I wojny światowej, ani o pogromach na Polakach dokonywanych w 1939 roku przez Żydów, które przygotowywały pole do okupacji z ramienia ZSRR. Nie widzą też oczywistej ciągłości pomiędzy elitami tzw. „żydokomuny”, a elitami III RP. Naród ogląda za to ciągle kłamliwą i obraźliwą nagonkę na samego siebie, nagłaśnianą przez posłuszne syjonistom media świata euro-atlantyckiego, które wmawiają nam, że to my jesteśmy coś winni Żydom za, wyssany z palca, „polski nazizm” i „polskie obozy”. Tymczasem oczywista prawda jest taka, że od ponad 100 lat, członkowie tego narodu, tworzą wewnętrzne, polskojęzyczne, ale skrajnie wrogie lobby, którego celem jest przejęcie władzy i protektoratu nad Polakami oraz pozbawienie ich suwerenności i praw do samostanowienia. Poniżej podaję relacje, fakty, dokumenty i źródła. Mam nadzieje, że ten skrótowy materiał, jedynie wzmiankujący problem, posłuży dla Polaków za bazę do dalszej analizy.

    1. Pierwszy projekt żydowskiej okupacji Polski z ramienia niemieckiego zaborcy.
    Wrzesień 1914 – Organizacja Żydów niemieckich, tzw. Niemiecki Komitet Ocalenia Żydów Rosyjskich, proponuje władzom niemieckim utworzenie tzw. „Judeopolonii”. Miała ona powstać na terenie ziem polskich zaboru rosyjskiego, a nadzór nad Polakami, z ramienia Niemiec, mieli objąć Żydzi. Projekt ten powstał zresztą dużo wcześniej. Wykrojenie państwa żydowskiego z ziem polskich postulował min. Jakub Frank już w XVIII w. A to, z kolei, fragment „Okólnika kierowników politycznych kół żydowskich z XI 1898 r. do żydów polskich”, przytoczony w książce S. Wysockiego „Żydzi w dziejach Polski”:
    „Bracia i współwyznawcy! Trzeba aby kraj został naszym królestwem (…). Starajcie się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w naszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się naszą własnością, związek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy bogaci zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsch, dadzą Rotszyldzi, Bleichredowie i Mendelsonowie i inni dadzą (…).”
    Początkowo zastanawiano się nad realizacją projektu „Judeopolonii” z ramienia carskiej Rosji. Sądzono, że uda się go przeforsować z racji silnej pozycji ekonomicznej na ziemiach Polski, która tym bardziej urosła w okresie zaborów. W pierwszych latach XX wieku Władimir Żabotyński nawoływał do popierania rusyfikacji Polaków pod zaborem rosyjskim i głosił hasło utworzenia „Judeopolonii”. Przewidywał pełną judaizację miast, a osiadła na wsi ludność polska miała pracować dla Żydów. Żydowski poeta okresu Młodej Polski, Antoni Lange postulował judaizację Polaków i działanie, aby „naród polski stał się narodem pół-semickim”, co skutkowałoby „stworzeniem nowej rasy, nowego człowieka i nowego Boga”. Tego typu postulaty opisuje Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”.
    Julian Unszlicht, Żyd, który sprzeciwiał się planom przejęcia Polski przez syjonistyczne lobby alarmował, że rewolucja z 1905 roku, będąca przedłużeniem wydarzeń rozpętanych ewidentnie przez masonerię w Rosji;
    „była rewolucją żydowską, mającą na celu utrwalić hegemonię Izraela nad Polską (…). Coraz natarczywiej żądano od socjalistów polskich by się wyparli swej narodowości, swych ideałów, a z proletariatu polskiego uczynili hołotę nacjonalizmu żydowskiego (T. Jeske-Choński, Historia Żydów w Polsce”)„.
    Po wybuchu wojny, w wyniku podziału Europy na dwa bloki przeważyła jednak idea stworzenia państwa z ramienia Niemiec. Niemądrym byłoby twierdzić, że wszyscy Żydzi popierali projekt, jednak faktem historycznym jest, że był on poparty przez wszystkie organizacje żydowskie na terenie kraju i mógł liczyć na oczywistą aprobatę rodaków z terenów Rosji. Nie trzeba udowadniać, że realizacja takiego projektu, mogłaby bezpowrotnie przekreślić polskie szanse na niepodległość.
    Niemcy, licząc na zjednanie sobie kapitału żydowskiego min. w USA , poważnie traktowały projekt „Judeopolonii”. Świadczyć o tym może min. fakt, że po zajęciu Warszawy wydano w Niemczech mapę, gdzie terytorium Polskie opatrzone było nazwą „Polacy silnie przemieszani z Żydami” z adnotacją, że będą to narody równoprawne. Nie było to jednak zadowalające dla wszystkich syjonistów i spowodowało rozłam wśród organizacji żydowskich. Wkrótce również losy wojny pokazały, że realizacja projektu w takim czy innym wariancie będzie niemożliwa.
    Na fiasko idei stworzenia państwa na terytorium Polski reagowały również międzynarodowe organizacje żydowskie. Otwarcie sprzeciwiano się powstaniu po wojnie wolnej Polski. 28 IV 1918 w „Joodsche Wachter” apelowano:
    „A do was panujący wszystkich państw całej ziemi, zwracamy się z żądaniem (…) strzeżcie Izraela, nie dopuśćcie do największego nieszczęścia, jakie w dwudziestym wieku nasz naród mogło dosięgnąć; nie dopuśćcie do wolnej Polski, kosztem zniszczonego żydostwa (Janusz Orlicki, „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949”)„.
    Proces powstawania idei żydowskiego państwa w Polsce opisał min. dr. Andrzej Leszek Szcześniak w pracy pt. „Judeopolonia – żydowskie państwo na ziemiach polskich”. Mieszkającym na naszej ziemi semitom nie udało się zablokować utworzenia II Rzeczypospolitej. Nim przejdziemy do następnej, udanej próby stworzenia żydowskiego protektoratu nad Polską, pozwolę sobie podsumować cytując autora:
    „Próba przywalenia Polski kamieniem grobowym – jak określił to profesor J.R.Nowak – przez stworzenie na ziemiach polskich sztucznego tworu przy pomocy Niemców, zwanego Judeopolonią, zakończyła się fiaskiem. (…) Wrogowie nie potrafili docenić narodowych dążeń Polaków i wydawało im się, że nieograniczone pieniądze i wsparcie potężnego mocarstwa mogą być silniejsze nad wolę narodu do odrodzenia własnej ojczyzny. Z obłędnych planów jednak zrezygnowano (…), więc już od roku 1919 zaczęto planować zniewolenie Polski przy pomocy bolszewików, co zaowocowało w 1944 r. stworzeniem tzw. Polski Ludowej, (…)”

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    2. Idea żydowskiego protektoratu z ramienia ZSRR.
    Już Jędrzej Giertych, przedwojenny polityk narodowy, w książce „Tragizm Losów Polski” z 1937 przewidział powojenny los ojczyzny:
    „Rzeczą na stałe odpowiadającą widokom polityki żydowskiej w Polsce są trwałe rządy bezpośrednio żydowskie. (…) Gdyby nastąpiła w Polsce, rewolucja komunistyczna, żydzi automatycznie podnieśliby się do roli warstwy rządzącej”.
    O roli Żydów i masonerii w rewolucji bolszewickiej w Rosji napisano wiele pokaźnych książek, ograniczę się więc do podania kilku liczb i faktów, a ocenę niech czytelnik wyrobi sobie sam. Na przykład:
    w pierwszym rządzie bolszewickim na 22 ministrów, 18 było Żydami. W Komisariacie Wojny na 43 członków, Żydami było 34. Robert Wilton, korespondent „Times’a” podał, że na 556 stanowisk kierowniczych w armii, 447 piastowali Żydzi. Oprócz tego, bezspornym faktem jest, że zarówno Lenin, syn Marii A. Blank, jak i Trocki (prawdziwe nazwisko Lejba Bronsztajn) byli z pochodzenia Żydami.
    Dane przytoczone za książką R. Horynia „Geneza zbrodni bolszewickich 1917-53”. Zainteresowanych odsyłam do literatury tematu.
    Wielu syjonistów widziało dla siebie szansę w zapowiadanym pochodzie bolszewizmu na zachód, a zmierzającym do podboju świata. Uznano, że żywioł żydowski będzie mógł pełnić ważną rolę w procesie „sowieckiej globalizacji”. W skali lokalnej natomiast, opcją minimum był sojusz Żydów polskich i rosyjskich i dążenie do scalenia go w obrębie jednego państwa. Jednocześnie w tych czasach przedstawiciele tego narodu mieli bardzo silną pozycję w kapitalistycznej Ameryce i przejęli już ogromną część sektora bankowego. Zarówno Trocki, jak i Lenin byli finansowani przez międzynarodowy kapitał żydowski, min. banki Marcusa Samuela i Morgana.
    Popularność bolszewizmu była przyczyną masowych zdrad Żydów polskich podczas najazdu komunistów w 1920 roku, min. przez zdominowaną niemal wyłącznie przez nich, Komunistyczną Partię Polski. Miażdżąca skala kolaboracji z wrogiem żydowskich żołnierzy, a nawet całych batalionów spowodowało konieczność internowania wszystkich żydowskich członków armii, według klucza etnicznego, w obozie w Jabłonnie. Rozkaz ten wydał minister spraw wojskowych, Kazimierz Sosnkowski.
    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/historia-polski/jak-zydzi-zdradzali-polske-w-1920-roku/
    Fakt niemal całkowitego zdominowania przedwojennego ruchu komunistycznego przez semitów potwierdza ks. dr. Stanisław Trzeciak w książce „Talmud o gojach, a kwestia żydowska w Polsce”, wydanej w 1939 roku.
    „W r. 1935 w Warszawie na 4000 aresztowanych za działalność komunistyczną było 3.600 żydów, a 400 Polaków, czyli 90 % żydów i 10 % Polaków. Na 1 stycznia 1937 r. warszawska organizacja Komunistycznej Partii Polski liczyła 70 % żydów, a 30 % Polaków, związek zaś komunistycznej młodzieży polskiej liczył 85 % żydów, a 15 % Polaków.
    — Wyroki sądowe Warszawskiej Apelacji, równającej się mniej więcej Województwu Warszawskiemu, skazały za komunistyczną działalność w r. 1937:
    w styczniu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,
    w lutym: 77,00% żydów, 23,00% Polaków,
    w marcu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,
    w kwietniu: 91,25% żydów, 8,75% Polaków,
    w maju: 95,00% żydów, 5,00% Polaków,
    w czerwcu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,
    w lipcu: 90,00% żydów, 10,00% Polaków,
    w sierpniu: 100,00% żydów, 0,00% Polaków,
    we wrześniu: 96,00% żydów, 4,00% Polaków,
    w październiku: 95,00% żydów, 5,00% Polaków,
    w listopadzie: 60,00% żydów, 40,00% Polaków,
    w grudniu: 90,00% żydów, 10,00% Polaków.”
    Identyczne zjawisko masowej kolaboracji żydowskiej przeciwko Rzeczpospolitej miało miejsce w roku 1939, na początku II wojny światowej, w czasie IV rozbioru Polski.
    Dlaczego zupełnie nieznany jest w Polsce fakt krwawych pogromów dokonywanych na Polakach przez Żydów, które miały miejsce podczas wkraczania Armii Czerwonej na kresy wschodnie, min. 18 września w Grodnie?!
    Najlepiej będzie zacytować przykładowe relacje świadków, przytoczone w drugiej części książki „Judeopolonia” dr. Andrzeja Leszka Szcześniaka:
    „Wieczorem z 18 na 19 września 1939 roku, w mieście wybuchła gwałtowna strzelanina zorganizowana przez komunistów, głównie Żydów i nacjonalistów białoruskich. (…) W pierwszych czołgach atakujących miasto nazajutrz miasto znajdowali się grodzieńscy Żydzi (…) wskazywali oni załogom czołgów strategiczne punkty w mieście. Tej nocy rebelianci z bronią długą i krótką atakowali rodziny inteligencji polskiej, urzędników, a nawet żołnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu, Łuninie, Jeziorach i innych.”
    „Już wiedzieliśmy, że poprzedniej nocy wybuchła rebelia komunistyczno-żydowska. Strzelano do policji, do żołnierzy, do pojedynczych osób (…)”
    „Bardzo okrutny los spotkał żołnierzy polskich i setki mieszkańców Grodna, których wskazały bojówki żydowskie i białoruskie. Mężczyzn najpierw okrutnie okaleczano. Obcinając nosy, członki, uszy, wydłubywano oczy, następnie wiązano po piętnastu drutem kolczastym, przywiązywano do czołgów i wleczono kamienistą drogą po kilkaset metrów. Wrzucano ich następnie do przydrożnych rowów i lejów po bombach. Jęki i krzyki pomordowanych słychać było w promieniu kilku kilometrów od miasta. Grozę sytuacji potęgowały pożary – to płonęły polskie domy niszczone przez młodych Żydów, przystrojonych w czerwone chusty i kokardy. (…) w Grodnie wymordowano 130 uczniów i podchorążych, dobijano rannych i obrońców. 12-letniego Tadzika Jasińskiego przywiązano do czołgu i ciągnięto po bruku. (…) Na placu pod Farą leżał wał zamordowanych (…) wielu uczniów gimnazjum kupieckiego zostało rannych, wielu znalazło się w więzieniach, ciężko ranni ukrywali się w mieście.”
    Na przykładzie Grodna opisaliśmy jak przebiegał udział Żydów w bolszewickiej rewolucji. Podobne zdarzenia miały miejsce również w Rohatyniu, Łucku, Tyszowicach, Szczebrzeszynie, Przebrażu, Kołomyi, Lubomlu, Kownie i wielu innych. Zainteresowanych większą ilością relacji świadków, dokumentami i tekstami źródłowymi, odsyłam do obszernej książki dr. Szcześniaka.
    Krwawe pogromy żydowskie na Polakach, będące początkiem procesu eliminacji polskiej elity przez sowietów i ich kolaborantów, przygotowywały grunt pod powstanie fasadowego państwa „polskiego” pod żydowskim protektoratem z ramienia Związku Radzieckiego.

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    3. Żydzi przejmują kontrolę nad Polską.
    W latach 1939-41 rola Żydów w organizowaniu sowieckiej władzy w Polsce była potężna. Rozpoczął się plan realizacji drugiego projektu objęcia władzy nad naszym krajem. Tym razem nie miało to być wprawdzie własne państwo, lecz raczej pomysł administracji Polakami i utworzenie na naszej ziemi warstwy uprzywilejowanej, składającej się ze „swoich”, ewentualnie z udziałem miejscowych pożytecznych idiotów-karierowiczów. Dr. A. L. Szcześniak przytacza zatrważające dane:
    Żydzi, podczas okupacji sowieckiej w tych latach, zajmowali 75 – 90 % stanowisk administracyjnych (!) oraz poważny procent dolnych warstw aparatu terroru. Dokonano wtedy ich rękami ogromnej zbrodni na narodzie polskim, wymordowano elity intelektualne i wojskowe, a na ich miejsce wprowadzono własnych uzurpatorów.
    W tym celu utworzono w 1943 roku w Moskwie tzw. Związek Patriotów Polskich, którego organem prasowym było pismo „Wolna Polska”. Organizacja ta powstała z inicjatywy zbolszewizowanych Żydów, często zdrajców Polski i kolaborantów z KPP. Byli to min. Jakub Berman, Alfred Lampe, Hilary Minc, Julia Brygystierowa, Jerzy Borejsza (Goldberg) i Paweł Hofmann. Oczywiście, dla niepoznaki, dobrano sobie kilku, etnicznie polskich, zatwardziałych komunistów, jak Wanda Wasilewska, czy skoligacony z Żydami, Aleksander Zawadzki (miał żonę Żydówkę). Aby zagwarantować ich posłuszeństwo, ludziom tym umożliwiano szybką karierę w aparacie sowieckim. Mimo, iż wielu z członków ZPP wcześniej, oficjalnie deklarowało brak zainteresowania istnieniem, w ogóle, niepodległej Polski jako takiej (!), zwrócili się oni do Moskwy z pomysłem utworzenia armii „polskiej”. Historyk Jerzy Brochocki, w książce „Rewolta marcowa” pisze:
    „W czasie gdy Berling szkolił dywizję, prowadził ją (….) w bój pod Lenino, potem organizował korpus, a następnie armię – oni opanowali bez reszty aparat polityczny, służby specjalne, prokuraturę i sądownictwo dywizji, korpusu, armii. Oto jeden tylko, ale jakże wymowny przykład: na 30 politruków w drugiej dywizji dwudziestu siedmiu było Żydami”. „Swoimi” obsadzono prawie wszystkie stanowiska pełnomocników Związku Patriotów Polskich.”
    Oprócz tego utworzono Komitet Organizacyjny Żydów w Polsce. Inicjatorem był Jakub Berman, który przedstawił ten plan, sowieckiemu Żydowi, szefowi radzieckiego MSW, Ł. Berii. W skład kierownictwa weszli J. Berman, E. Szyr i H. Minc. Wśród członków był min. Ozjasz Szechter, ojciec syjonisty Adama Michnika.
    Stalin rozumiał, że Żydzi, co najmniej nieprzywiązani do naszej tradycji, a często wręcz wrogo nastawieni do Polaków, będą doskonałą kadrą zarządzającą, która dopiero „wychowa” przyszłe pokolenie obywateli nawykłych do radzieckiej władzy. Nawet Stefan Kisielewski pisał w 1968 roku w swych dziennikach:
    „Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z gojów. (…) Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał”.
    Jeśli chodzi o pierwsze lata powojenne to liczby przedstawia Jan Bodakowski:
    „Sowiecki doradca czyli nadzorca oddelegowany z Moskwy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pułkownik Mikołaj Steliwanowski w raporcie z 20 października 1945 do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii informował, że Żydzi w MBP stanowią 18,7% zatrudnionych i zajmują 50% stanowisk kierowniczych. W I Departamencie Żydzi stanowili 27% zatrudnionych i zajmowali 100% stanowisk kierowniczych, w Wydziale Personalnym 23% pracowników było Żydami, a w kierownictwie było siedmiu Żydów. Wydział do spraw Funkcjonariuszy (inspekcja specjalna) składała się w 33% z Żydów, wszyscy oni zajmowali stanowiska kierownicze. W Wydziale Sanitarnym Żydzi stanowili 49%, w Wydziale Finansowym 30%. (….) Zarządem Politycznym Wojska Polskiego dowodził Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowiecki). Zarząd składał się z 44 osób w tym z 34 Żydów. Stanowiska dowódcze obsadzone były przez Żydów (udających katolików, co budziło w wojsku zgorszenie). Wychowawcami politycznymi w Wojsku Polskim byli Żydzi. Na 28 odpowiedzialnych pracowników w wydziałach politycznych dywizji 17 było Żydami, na szczeblu pułku na 43 pracowników 31 było Żydami. Na 89 zastępców dowódców batalionów do spraw politycznych 57 było Żydami.
    (….) Innym przykładem obecności Żydów w komunistycznym aparacie terroru były Kielce gdzie 57% pracowników UB stanowili Żydzi. Od 1946 roku komendantem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa publicznego był Adam Kornacki (Dawid Kornhendler) agent NKWD. Szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa był Albert Grynbaum. W kieleckiej bezpiece pracowali Moryc Kwaśniewski (szef wydziału personalnego wojewódzkiego UB w Kielcach) i Natan Bałanowski. Tłumaczem komendantury Armii Czerwonej był Wolf Zalcberg (garnizonem ludowego Wojska Polskiego dowodził sowiet Andrej Kupryj). Żydami byli też pierwszy sekretarz PPR w Kielcach Jan Kalinowski, prezydent miasta Tadeusz Zarecki, szef wydziału organizacyjnego PPR Julian Lewin, część pracowników wojewody – rzekomo wszyscy oni pozwolili by na spontaniczny i wielogodzinny pogrom Żydów w Kielcach. Instrumentem komunistycznego terroru było też ludowe Wojsko „Polskie”. Armia Berlinga tuszowała żydowskie pochodzenie kadry dowódczej (służyły temu powszechne zmiany nazwisk na polsko brzmiące). Zastępcami dowódców dywizji i brygad byli Żydzi, podobnie było na niższych szczeblach dowodzenia. Sowieci prowadzili politykę awansowania Żydów i wykluczania Polaków. Sam Zygmunt Berling jako student prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1915 roku deklarował, że jest wyznawcą judaizmu.”
    https://www.prawy.pl/historia/5475-w-prl-zydzi-stanowili-wiekszosc-kadry-kierowniczej

    Aby zrozumieć te liczby dodam, że oficjalnie udział Żydów w społeczeństwie drugiej połowy lat czterdziestych stanowił około….1 procenta. Było to jednak świadome kłamstwo, mające zakamuflować fakt semickiej dominacji. Dlatego po wojnie utworzono mit, który z powodzeniem funkcjonuje do dzisiaj. Kłamliwa propaganda głosiła jakoby w Polsce już nie było Żydów. Nieprzypadkowo podawano, po wyzwoleniu Oświęcimia przez Armię Czerwoną, że zginęło tu 3 mln 400 tys ludzi żydowskiego pochodzenia, co odpowiadało prawie w stu procentach ich liczbie w przedwojennej Polsce. Ostatnie dane, akceptowane również przez samych Żydów, oceniają liczbę zgładzonych w Oświęcimiu ludzi na 1 milion 100 tys. w tym 600-800 tys. Żydów. Nawet polska wikipedia podaje je i przyznaje, że: „Nadal jednak istnieją poglądy, podtrzymujące ocenę liczby ofiar w wysokości 4 lub więcej milionów osób. Liczby te wyprowadzane są z pewnych danych cząstkowych według zasad, którymi posłużyła się wspomniana komisja radziecka. Nie znajduje to uznania u większości współczesnych badaczy.”
    Tymczasem, dla niepoznaki, zmieniano masowo nazwiska, a nawet imiona ojców i matek. Ciągłe przypominanie tematu „holokaustu”, miało również inny cel – ogrom cierpienia i krzywdy ludzkiej wykorzystywano cynicznie, aby każdego, kto byłby przeciwny obcej dominacji, przyrównać w propagandzie do hitlerowców. W ten sposób wytwarzano w zmęczonych i zdziesiątkowanych wojną Polakach, odruch nie poddawania Żydów jakiejkolwiek krytyce.
    Tak więc od 1945 roku udaje się Żydom zrealizować, po niepowodzeniu koncepcji tzw. „Judeopolonii”, projekt protektoratu nad rdzenną ludnością polską – judeobolszewię. To rękami tego lobby dokonano eksterminacji polskich elit patriotycznych.

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    4. 1968 – Kontrolowany desant „żydokomuny” na pozycje pro-zachodnie.
    Interes syjonistów w rewolucji bolszewickiej doskonale sprecyzował Murry Butler podczas bankietu organizacji British – Israel World Federation w 1937 roku:
    „Komunizm jest narzędziem, które służy do zniszczenia państw narodowych i do ustalenia jednego rządu światowego, jednej policji światowej i jednego pieniądza światowego (Henryk Pająk – „Piąty rozbiór Polski”)„.
    Ponad 35 lat później, w 1972 roku, w tej samej British – Israel World Federation, światowe żydostwo oficjalnie zadekretowało rozbiórkę bolszewickiego komunizmu czyli ZSRR. Sam plan kontrolowanego upadku komunizmu, w wyniku auto-rozkładu, został nakreślony dużo wcześniej.
    Po rozpadzie alianckiej koalicji syjonistów radzieckich i amerykańskich i nastaniu okresu „zimnej wojny”, polityka politycznego światowego lobby żydowskiego musiała ulec znacznej modyfikacji. Z czasem stało się jasne, że ZSRR nie zagwarantuje im ekspansji, ani nawet utrzymania wpływów, które systematycznie tracili. Po wojnie w siłę urosły Stany Zjednoczone, gdzie już od lat mieli oni niezwykle silną pozycję. Z czasem stało się więc jasne, że powstały z udziałem Żydów i masonerii, sowiecki twór, musi przestać istnieć, ponieważ nie zagwarantuje on ogólnoświatowej dominacji syjonistów, co zdawało się być możliwe do zrealizowania, za pomocą Stanów Zjednoczonych.
    W PRL, po śmierci Stalina, Żydzi stracili w Polsce monopol na władzę i, pomimo utrzymania bardzo silnej pozycji, do głosu doszło stronnictwo natolińczyków, popierane przez Chruszczowa.
    Wobec tych uwarunkowań w skali lokalnej, jak i wskutek zmiany polityki międzynarodowych syjonistów, skonstruowano plan desantu kilkunastu tysięcy członków elity żydowskiej na zachód, jako męczenników i ofiar „odwiecznego polskiego anty-semityzmu”. Już w 1956 kierowane przez nich lobby post-stalinowskie (tzw. „puławianie”) rozpoczęło organizowanie koncesjonowanej opozycji, takiej jak np. Klub Krzywego Koła, powołany z inicjatywy Bermana, lub Klub Inteligencji Katolickiej. Po utraceniu monopolu na władzę syjoniści zaczęli wszem i wobec krytykować błędy socjalizmu i „walczyć z systemem”. Tak tworzony był grunt pod wydarzenia z marca 1968 roku. Wtedy to lobby morderców naszego narodu przyjęło maskę patriotów broniących polskiej sztuki i kultury.
    Wielu Polaków, czyni tutaj błąd przedstawiając lidera natolińczyków, Gomułkę, jako zwolennika „polskiej drogi do socjalizmu”, który mimo iż był komunistą, przejawiał resztki świadomości pro-polskiej i chciał Polski rządzonej przez Polaków. Niektórzy są nawet skłonni okrzyknąć go bohaterem narodowym.
    Trochę światła na sprawę, rzuca – po raz kolejny – dr. Szcześniak w książce „Judeopolonia II”:
    „Jako ciekawostkę można tu przytoczyć fakt, iż Julia (Luna) Brygisterowa, odpowiedzialna za politykę kadrową ZPP, założyła tajne żydowskie biuro matrymonialne, którego celem było kojarzenie małżeństw zdolnych i sprawujących władzę Polaków z młodymi Żydówkami (Gomułka, Jóźwiak, Zawadzki, Sztachelski, Bieńkowski, Kliszko i wielu innych)”.
    Znamienne jest, że W. Gomułka brał udział w tajnej konspiracji Żydów, mającej zmylić miejscowych. Według żydowskiego prawa, był ostatnim Polakiem w swoim rodzie, a jego dzieci mogłyby być już uznane za „stuprocentowych” Żydów. Wobec tego zasadne jest podejrzenie, że Władysław Gomułka mógł również konspirować, w 1968 roku, kontrolowany desant „wypędzonych” członków lobby syjonistycznego, które sprawowało władzę w okresie stalinizmu. Zauważmy, że duża ich część została przy władzy, natomiast ani zbrodnie, ani okupacja z ramienia Sowietów nie zostały nazwane po imieniu. Nikt nie osądził katów narodu polskiego. Dopuszczono tylko kosmetyczną krytykę stalinowskich mordów i represji.
    Sprawa rzekomego „wypędzenia” Żydów do dzisiaj stanowi „argument” potwierdzający tezę „odwiecznego polskiego antysemityzmu”. Przykładowo, w trzydziestolecie wydarzeń marcowych organizowane były wielkie uroczystości, z udziałem żydowskiej Gazety Wyborczej, Fundacji Batorego oraz wiernopoddańczymi mowami „polskich”, kajających się polityków. Odbyło się seminarium pod wymownym tytułem „Co można uratować z dziedzictwa Żydów polskich po Holokauście, Kielcach i Marcu 68 ?”. Marzec 68 został przyrównany do obozów koncentracyjnych. A jak było naprawdę? Jerzy Brochocki pisze:
    „Badając sprawę marca 1968 roku i jego konsekwencji szukałem jakiegokolwiek dowodu, że którykolwiek z ówczesnych emigrantów został do wyjazdu zmuszony. Ani w relacjach ludzi czynnych wówczas po obu stronach, ani w dokumentach na taki przypadek nie natrafiłem. (….) nikt dotychczas nie zaprezentował przypadku „wyrzucenia” Żyda z Polski, ani w marcu 1968, ani w którejkolwiek z poprzednich emigracji po II wojnie światowej”.
    1968 był zaplanowanym początkiem zrzutu polskojęzycznych Żydów na zachód. Zasilali oni min. organizacje emigracyjne. Wielkim paradoksem i kłamstwem było to, że w USA i Europie zachodniej byli i są znani i podziwiani jako anty-systemowi dysydenci i bojownicy o wolność i prawa człowieka. Tak rozpoczynają się przygotowania do procesu przygotowywania powrotu Żydów do władzy w Polsce – tym razem z ramienia USA, czyli międzynarodowej, żydowskiej finansjery.

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    Agresja żydowska na Polskę

    5. Żydzi tworzą nowy protektorat nad Polską – z ramienia międzynarodowej syjonistycznej finansjery.
    Jako że próba zarządzania Polakami za pomocą terroru okazała się niemożliwa, jak i z powodu zmiany polityki światowego lobby syjonistycznego, zrobiono wszystko, aby niedawni funkcjonariusze stalinowskiego reżimu oraz ich potomkowie stali się w oczach Polaków gorliwymi patriotami i anty-komunistami. Na tym polega tragedia naszego narodu, że inter-nacjonalistyczny socjalizm wprowadzali w Polsce przedstawiciele tego samego lobby (często ci sami ludzie, lub ich potomkowie i rodziny), które dokonywało jego demontażu.
    Oni zostali bohaterami i ikonami III RP. Bronisław Geremek, syn rabina z Nalewek, Adam Michnik vel. Szechter, Kwaśniewski vel. Stolzman, Marek Borowski (Jakub Berman to jego wuj) czy kat Polaków, przemianowany potem na kapitalistycznego ekonomistę, Zygmunt Bauman to tylko niektóre przykłady, będące czubkiem góry lodowej. Do elit weszli członkowie, założonego przez „Puławian” – Klubu Krzywego Koła, czy Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, jak znany z anty-polskich publikacji Jan Tomasz Gross, Jan Lityński vel. Lorenz, Jacek Kuroń, Helena Łuczywo vel. Chaber, Jerzy Turowicz vel. Turnau czy Jerzy Urban vel. Urbach. Utworzono z tych ludzi główny trzon KOR, potem za ich pomocą, przedstawiając jako „doradców” i „ekspertów” przejęto Solidarność. Jednocześnie ta część Żydów, która utrzymała dość mocne wpływy w Polsce, włączyła się w plan auto-likwidacji PRL-u.
    Henryk Pająk w książce „Grabarze polskiej nadziei 1980-2005”, napisał:
    „Fenomen Solidarności to fenomen bezbolesnego zwijania żydowskiego Sowłagru przez nowoczesny syjonizm sowiecki i zachodni – to przyzwolenie na ten niby „fenomen polskiego zrywu”, prowokowany przez incydenty w rodzaju podwyżek cen na żywność, obcinanie norm produkcyjnych, represjonowanie niepokornych „użytecznych durniów”.
    (….)Ten sam Jaruzelski, który jeszcze w latach 70. patronował usuwaniu Żydów z armii, w stanie wojennym i potem radykalnie przestawił azymuty na służalczość wobec nowych panów. Pod groźbą izolacji reżimu w kręgach politycznych i gospodarczych Zachodu, zaczął usłużnie zabiegać o akceptację wpływowych kręgów żydowskich w Europie i na świecie.
    Występował jako przyjaciel Żydów, który rozgromił pierwszą „Solidarność”, gdyż była „antysemicka”, „nacjonalistyczna”. Sprzyjała kreowaniu takiego obrazu „otwartego” na Zachód Jaruzelskiego jego komitywa z Michnikiem. Starając się zyskać poparcie światowego lobby, Jaruzelski oskarżał Polaków o „antysemityzm”, co było szczególną podłością tego zdrajcy i zaprzańca polskości. Są tego przynajmniej dwa nikczemne przykłady. Jeden z nich podaje osławiony Aleksander Smolar, zaciekły wróg polskości na łamach podziemnego „Aneksu” z 1986 roku (nr 41-42, s. 121)’. Potwierdzał takie przykłady żydowski publicysta z USA Michael Kaufman w książce Mad dreams saving grace, Poland: A Nation in Conspiracy, New York 1989, s. 17P. Kaufman opisał tam zachowanie Jaruzelskiego w czasie wizyty w Polsce prezesa Światowego Kongresu Żydów Edgara Bronfmana. Pisał, że rządowi oficjele wciąż powtarzali oskarżenia, że Solidarność wyrażała antysemickie poglądy i postawy. Tak oto sami światowej rangi Żydzi – syjoniści potwierdzali, że w zniszczeniu pierwszej „Solidarności” hunta Jaruzelsko-Kiszczkowa sprzęgła swoje wysiłki z polskojęzycznymi Żydami w walce z „Solidarnością”, z jej twórcami, a nurt ten reprezentowała właśnie „banda czterech” – Kuroń, Geremek, Mazowiecki, Michnik i cały KOR, bastion późniejszej Unii Demokratycznej i Unii Wolności.
    Mając dookoła tylu wrogów – w szeregach własnych, w wojsku, Bezpiece, w KOR i w zachodnim syjonizmie – „Solidarność” musiało spotkać to, co ją spotkało – rozbicie od wewnątrz, eliminacja jej twórców o narodowym, robotniczym rodowodzie. Ciąg dalszy, czyli skutki tej zmasowanej dywersji, sabotażu, pałek ZOMO i pałek propagandy medialnej polskojęzycznej i zachodniej – już znamy.”
    Dlatego już w 1985 Wojciech Jaruzelski spotkał się z jednym z najważniejszych decydentów międzynarodowej finansjery, Davidem Rockefellerem, co opisuje w swoich pamiętnikach Zbigniew Brzeziński.
    W tym samym czasie, synchronicznie, podobny proces zachodził z sowieckiej Rosji, o czym szerzej w książce Henryka Pająka, pełnej faktów i źródeł. Plan bowiem nie dotyczył jedynie Polski, ale całego tzw. „bloku sowieckiego”.
    Równocześnie, w Polsce, rozpoczęto pacyfikowanie ewentualnego buntu narodu polskiego przeciwko żydowskiej supremacji. Odbyło się to za pomocą kłamliwej propagandy, wedle której Polacy są tradycyjnymi antysemitami i szowinistami. Skutki tej operacji na umysłach naszych rodaków widzimy, jakże jaskrawo, po dziś dzień. Należy tu wymienić między innymi anty-polski wiersz Jana Błońskiego pt. „Polacy patrzą na getto” z 1987 roku, który był zlepkiem kłamstw i pomówień na temat – rzekomo – niewłaściwej postawy Polaków podczas wojny. Od tej pory anty-polskie, choć polskojęzyczne, publikacje, mnożą się jak grzyby po deszczu. W procesie tym biorą udział także, zdominowane przez syjonistów, media USA i Europy. W ten sposób Żydzi staną się świętością, której nie wolno krytykować. Gazeta prowadzona przez byłą żydokomunę i jej lobby zostaje gazetą „wolnych”, „demokratycznych” Polaków. To projekt syjonistów amerykańskich i ich wspólników – byłych stalinowców, pseudo-dysydentów był główną dźwignią wydarzeń w 1989 roku.
    Oprócz oczywistego faktu, że głównymi architektami i rozgrywającymi okrągłego stołu byli członkowie lobby syjonistycznego, do ustalenia pozostaje procentowy udział osób żydowskiego pochodzenia podczas obrad. Wg. Henryka Pająka na 57 przedstawicieli strony opozycyjnej było, aż 47 osób pochodzenia semickiego. Powołuje się on tu min. na informacje podane na przedwyborczej ulotce przez Kazimierza Świtonia, który zasłynął z tego, że jako jedyny wygarnął w sejmie Lechowi Wałęsie jego agenturalną przeszłość. Weryfikacja tych danych jest trudna z uwagi na zatajanie swojego pochodzenia przez wielu Żydów. Znamiennym jest jednak, że najczęściej informacji na temat pochodzenia rodziców tych ludzi nie sposób znaleźć, w ogromnej ilości przypadków wikipedia nie podaje żadnych danych, mimo iż publikacja ich to norma w biografiach, życiorysach, jak i w samej wikipedii. Wg. obiegowych relacji wiele z informacji zawartych jest w danych tajnych kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW (nr arch. 1/6526/1 – data archiwizacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 – data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa). Nie jest jednak możliwe dotarcie do oryginału tego dokumentu, sprawa więc wymaga dalszych badań i dociekań. Po stronie partyjnej Żydzi stanowili zdecydowaną mniejszość (Henryk Pająk mówi o ok. 20 procentach), lecz byli to polscy zdrajcy i sowieccy namiestnicy, którym za udział w realizacji projektu zagwarantowano bezkarność i nierozliczenie zbrodni na narodzie polskim oraz udział w życiu politycznym i gospodarczym w „nowej Polsce”.
    Plan przejęcia Polski udał się w 100 procentach i trwa do dzisiaj. W wyniku transformacji ustrojowej zlikwidowany został dorobek materialny Polaków, a kraj stał się amerykańską kolonią i żerowiskiem dla obcych firm. Tragedią było przyjęcie projektu amerykańskiego spekulanta i syjonisty, Georga Sorosa vel. Schwartza, czyli planu gospodarczego (piątego) rozbioru Polski. Przekonano nas, że musimy wyzbyć się wszystkiego, a im więcej obcych firm przejmie kontrolę nad polskimi przedsiębiorstwami, tym lepiej. Fundacja Batorego, założona przez Sorosa, likwidatora polskiej suwerenności ekonomicznej, przekonywała Polaków aby oddać swą suwerenność na rzecz przystąpienia do „euro-kołchozu” i nawoływała do przyśpieszenia procesu prywatyzacji w imię spełnienia unijnych „wymogów”. Przy okazji niszczono świadomość historyczną i poczucie własnej wartości oraz dezinformowano Polaków, promując min. antypolskie książki J.T. Grossa.
    Od tej pory dogmat uległości wobec USA – głównej siły międzynarodowego syjonizmu – jest dla post-okrągłostołowego reżimu niepodważalny. To tam szkoleni są prezydenci, premierzy i liderzy III RP – jak choćby Kwaśniewski, Tusk czy – obecna kandydatka na premiera – Beata Szydło.
    Ten projekt żydowskiej dominacji nad Polską – różni się zupełnie od Judeopolonii, czy Judeobolszewii. Teraz chodzi o to, aby włączyć Polskę do globalnego imperium syjonistycznej finansjery, która chce stworzyć jednobiegunowy świat pod kontrolą USA. Również Unia Europejska ma tych samych mocodawców, czego wymownym symbolem może być Fundacja Batorego. To właśnie w sektorze „Stanów zjednoczonych Europy”, jako części światowego imperium, dokonał się V rozbiór Polski. Nacisk kładziony jest na supremację ekonomiczną, min. poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Europejski Bank Centralny, oraz dalszą likwidację gospodarczej samodzielności. Jest też stosunkowo dużo etnicznie polskich kosmopolitów, którzy kolaborują w procesie zwijania suwerenności Polski. Nadreprezentacja Żydów w elitach dalej jest jednak ogromna. Oprócz likwidacji ekonomicznej Polski, likwidowane są również polska tradycja, kultura i poczucie własnej wartości.
    Ten skrótowy materiał opowiada o niezwykle groźnym, wewnętrznym wrogu – syjonizmie polskojęzycznym – który od ponad 100 lat, mniej lub bardziej otwarcie, domaga się zarządu nad Polską.
    Czy nikogo już nie dziwi, że Żydzi pozwalają sobie otwarcie na obrażenie Polaków?
    „W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy.
    Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące. (…) Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie. Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi a Polacy to ręce i nogi. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy” – żydowski pisarz Artur Sandauer.
    Trzeba ukrócić to żydowskie eldorado na ziemiach polskich. Czytajcie i przekazujcie ten tekst dalej. Nie możemy pozwolić sobie na istnienie wroga wewnętrznego, nie ma tolerancji dla istnienia lobby, które uzurpuje sobie prawo do władzy nad nami i pracuje przeciwko naszej niepodległości.

    Źródło: socjalnacjonalista.wordpress.com

    Wrzesień 2015

  • Firstwiese on 11 kwietnia 2016

    CZTERY CECHY CZYNIĄ CZŁOWIEKA GŁUPCEM:
    NIE WAŻENIE SŁÓW, ZMIANY BEZ POSTĘPU,
    UFANIE OBCYM ORAZ PRZYJAŹŃ Z WROGAMI

  • Iwona on 12 kwietnia 2016

    Do powyższego należy dorzucić analizę prof. Dakowskiego, który podaje wątek obrzędu rytualnego. A kiedyś wielki Klasyk tłumaczył, że wcześniej zaplanowane projekty polityczne zawsze zostaną zrealizowane z prawdopodobieństwem zbliżonym do na przykład tego, że osoba pełniąca wysoką funkcję w państwie nie może po pijanemu kogoś tam przejechać na świetle czerwonym.
    Wierzenia w przychylność mocy demonicznych do osiągnięcia określonych celów już przestają być wierzeniami prymitywnymi.
    I czy ktoś uwierzy, że dla ocalenia Polski ludzie muszą zacząć czytać Nowy Testament po domach?

  • hans kloss on 12 kwietnia 2016

    nikt nie mówi także o hangarze nr 21 na okeciu,wybudowany nowy za 20 milionów na rok przed zmoleńskiem i rozebrany miesac po smoleńsku,to już daje do myslenia,wyglad an to ze oni nigdy nie wylecieli z Polski,zostali zlikwidowani w tym nangarze,prawdopodobnie gaz albo zastrzyk śmierci.Filmów z wylotu prezydenta także nie ma,w smolensku były przygotowane już tylko dekoracje przykryte biała plandeką widziana przez satleite przez pfor.Ciszewskiego. Reszta to teatr i dezinformacja.

  • Rysio on 12 kwietnia 2016

    A co z czarnymi skrzynkami ??? z filmikiem z dobijaniem… skrzynki czarne tez mogly byc podrobione czy co ? podobno rozne analizy ich byly

  • Robert on 12 kwietnia 2016

    Zobacz linki pod artykułem, tam jest opisana ta sprawa.
    Podobno więcej odczytują z nich, niż poprzednia ekipa śledcza.
    Jednak mleko wylane, bo taśmy już zostały zmanipulowane.

  • ofik on 14 kwietnia 2016

    Na hipotezę inscenizacji na lotnisku w Smoleńsku i zamachu w Warszawie na Okęciu wskazuje również tzw. „przebudowa” salonki w Tupolewie, która najprawdopodobniej nie zaistniała w ogóle i miała tylko uzasadnić w jaki sposób zmieściło się do Tu154M1 96 osób skoro był on przystosowany do przewozu 90 osób.
    https://acontrario.neon24.pl/post/22846,ile-osob-mozna-zmiescic-w-tupolewie

  • ofik on 14 kwietnia 2016

    Drugą równie ciekawą hipotezą może być ta, że jednak z Okęcia mogły wylecieć trzy samoloty: jak z dziennikarzami oraz 2 tupolewy – jeden z prezydentem i świtą a drugi z generalicją; ewentualnie Tu154 z prezydentem i dwa jaki. Przecież generałowie na pewno byli świadomi zasad bezpieczeństwa np. takiej instrukcji HEAD i raczej nie zgodziliby się na zapakowanie ich do jednego tupolewa z prezydentem. Wtedy brak jakichkolwiek zdjęć i nagrań z Okęcia staje się zrozumiały – pada wersja o wylocie dwóch samolotów. Następnie samoloty z prezydentem i generalicją lądują gdzieś na zapasowych wojskowych lotniskach, wszyscy zostają tam zamordowani a zwłoki po krótkim czasie przywiezione np. helikopterem transportowym w gotowych czerwonych trumnach. Taka wersja wydarzeń wyjaśnia brak zwłok na filmie Koli i Wiśniewskiego, które miały „uwiarygodnić” Smoleńsk jako miejsce katastrofy. Jest także bloger stan35, który twierdzi, że 10.04.2010 roku manipulowano czasem zimowym w Polsce i Rosji aby zamachowcy mieli więcej czasu na inscenizację. Pozdrawiam

  • Daniel Laskowski on 18 maja 2016

    Smoleńsk okiem fachowca – https://wszechocean.blogspot.com/2016/05/katastrofa-smolenska-w-oczach- Pozdrawiam!

  • Miki on 24 maja 2016

    Ja myślę, że Kaczyński zna prawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *